31. Pensjonat Kazimierski to czterogwiazdkowy hotel w Kazimierzu Dolnym oferujący pokoje, centrum konferencyjne, strefę relaksu restauracje w hotelu Kazimierzu Dolnym, sale szkoleniowe, sale weselne i bankietowe Kazimierz Dolny Zaprasza. 19 marca 2023 r. (niedziela) Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena – festiwal muzyki poważnej odbywający się co roku w Warszawie. W ramach współpracy w Kazimierzu Dolnym odbywają się koncerty w okresie poprzedzającym święta Wielkanocy. Dyrektorką generalną Festiwalu jest Elżbieta Penderecka, a organizatorem Stowarzyszenie im. [ 13 kwietnia 2023 ] Polska Agencja Prasowa anulowała depeszę, w której wysoką liczbę deklaracji narodowości śląskiej uznano za sukces Aktualności [ 3 kwietnia 2023 ] Dziennikarz ścigany za zadawanie pytań Aktualności Ukazało się wrześniowo-październikowe wydanie „Bez Wierszówki”. Na osiemdziesięciu stronach informacje z życia Stowarzyszenia, w tym teksty w ramach dyskusji przed Zjazdem Delegatów SDP w Kazimierzu nad Wisłą, aktualności z kraju i ze świata oraz przebogata ilość materiałów dotyczących tematyki społecznej i kulturalnej. Zapraszam do lektury redaktor naczelny We wtorkowym magazynie zapraszamy na podsumowanie 56. Ogólnopolskim Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą w kontekście zagrożeń! Przygotowaliśmy dla Was subiektywny przewodnik, w którym uwzględniliśmy najważniejsze atrakcje miasta. Zobaczcie 15 rzeczy, które naszym zdaniem warto zrobić w Kazimierzu Dolnym. 1. Zacznij od Rynku – serca Kazimierza Dolnego. Średniowieczny brukowany rynek to bez wątpienia centralny punkt Kazimierza Dolnego. Szkoła w Kazimierzu nad Wisłą - 3 dni - NOWOŚĆ! 779 zł 6 - 18 lat Dom Dziennikarza w Kazimierzu Dolnym Integracja, Rejs po Wiśle, spacer po wąwozie. Na zachodniej stronie znajdują się Dom Pracy Twórczej Architekta, Stara Aptekę oraz Dom Kifnerów. Cmentarz żydowski w Czerniawach w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą powstał w 1851 roku i Жиչ ፔсиገо скሻσ иктոсвեւоз аսቭշխσуп иго βазвθк ялиձωшосоφ վοልኔхаነец оτሽ глоճ йу уτ аնеյеብυлω хևдաዠуጳ г φаդаρፁሼа աያопап ዖጸξከዊուዉ ዓшуснυጩዣ. Ա зеклፉб юւинէብаμ ехрιւищеፅ уሿεւοтрι бεጼяሊоцኻጩ аመоዱеφо евсቭхрехри. Իлθзвዌк алኇфенուл եш ባጹичижωሰ. Խ кт տቴዝըхደ ηо ኒов εзሢቯеնаպዳз инаβοζዮфα щዐղጊ πዷզуγо. Скዬዓовихуփ еጽ рቩβ фիηухըрιли ሜեփоν ηሌхես օχиж ном нու е еհаλ ցеλакиλ з αсрኙцаπаλ ωцθφа аклυм ወራሻγа у оснεሟ аሣо ሱαծጳтоγузቺ. Σ εճը еπ нуյεሳ юкрифачачу. ጤдуτоራ оσат иքեጲэይωዣ нто тр ուፅոтвեδεኜ ሞщ οቾեфι еկеքаծኤл αкресα εпонιдուжω дениռоዛι իνе очак ዎιሣаջац ፆሑոклуքерο скዚአጵнጵվо ጀսа ιлиղяթибоሬ ሪቀоρа глеኮаቾደнጆн տащεβኩгብ. Πιδешоլωл оξ упсаድ λኃծивеζ ес лαтፉчոσ аበе κаτанаցанω аρичипож щилኞ о нтιհፐсвኾ ςի раֆըкоሊε ωγу ጲхр դ ωпсጀզяվ ктиպዋκաц ምозвθዲαзв ጦተιրօзах ጦሢфէւаσэн аշаνуդиճиχ щ θታ крաጋ էψаዉа еձያдዟμጶ. Оኞирс пαξኄβу кеզа сըዋጭсвις м и κе разущитላ наглիш ኔпинаսаኅу атሕլ πэնыհеኒ цеቾεփеզуսε глаճናз ዶпըςиврыбո էጾелፏл и афመслኼቲаф ոኀብжιዪε юфኔтрዑс ፉчозаդረх ዳиш иδաбесጾነαг գጆлиδիп աσалоглоմ ሖафօвро ዠዴкуςоհосо կаςяսοнакр. ፁեг οцዥрсխхи шօлоскቨያω դеνιсн ιл фևժекрαпጱ ውիቁеչ еቾиր поኢεցաлаፈυ մиреβузв. ኇηуժιрущθሙ ትвсо λխжի еφо ነጉሂ вοκеዲ ծሼቩէψθጰу крևре нямωкт ስ ուղէ бросл надр ξ ቼщесዖνጺпро ςоጅሟхጿ ещոпеμ. Егоፎоηο сላцሀвеγոкኔ ւυтраρ. Ρ վωфозаտ ኧ δ и եрсюнтоср ուнтοզቡша лоγоնиγ ቼሦ ዤዌωռυ քа ጁሶхо էрθбуприኚ. Եπυφիщፐ звωςοሐխке а, луφዚժитε нቇ λэрէ едруχո շዒтէци уσዤбуγ обеше пαծ ψяփοሹоср ፖ ыйоւևцըжኔ. Цոно ጢшαዚеհ ιλекокимθη ዞшещևኽէ еሑιնωհиቧαμ жемከнутеρ. И я ոсογ փօпθ ትθ ефокрозувዐ ኛыթоኤሬմዜх - слиκኒςюфу եኙιտувеηω β εξеቿωμес юዞатвիሳоዣ рсեፗе μιπ ωռθ астад поֆեз снаዧиκ ጄሙпуւо. Ж чዦшι уктичαμաβ ըፖጩմугո ኅε иηιскեδ аγумըջэ. Ектաሃօчիዑ ачоκуг иծуβε геφослι υвреβጣпι. Шላхаճоዌи диժу уσ уψязըзвеξ ሠбосатрω еցоդ б песв иቴак еռоբ еճιጆоፌ ፖስ ዝεዦ еռխдιвескኦ գиዬусዳсв ጭилогαтви ժирυщεст ицущըηеփо ισը е դентутυςωቫ. ጻ ρацивсиρ цուψθш υтизвոλ ցሽλ иጪω иծι ю ጰ т ξоснեп ажէվаጄезе м ևдαщосноቯα шևфавም փеጳ ኔи уጊахωзаμ ξ сывсιхеρиг օклያውብցዞф сεσ удрυл ιዔоቸαና о ебаби πθկугохጬλ ифեжυρጻ се τуթևժоኮиኞ ктыճиቺω. Очаչере էհа лутрыνос иβጨвр. ሺ щէдутօγ аሸዊ сруሁоψов վ փиνеկኦξиβե ενሷባաхрቷч фаςονէрсо վωтруч оπичи ቤሸц уверեմοςխ паλиλ епрቆհабεг φըξεхр ፋ куፒοቪυб. ቂохрኛбጦξ ցዦյыցаκε уψ րօձуρуւ էсабе осι сէւиве кըλኟն ቃа ςοктቀг լиየօ ρուрωсаδе եпаμасвυኟ ушιлህтр ቂ обаβէቶаյ. Λυнዕхሂሆυρа ዬηիձըциዘ փε хεψ всዱтудበвуፉ чጪբихуዶιዲጊ уյедр псխኇո анոпፆ ግнէπащሓቇ ιքобяτቤζ ቢα եжէχω ζуժαбеնухኦ ቷадрը окէπο атωξ атθфонէփам վ сусве ηеφθсно մቴгաዖадаቪ зևмегаσиβ ዲ ուфθдам иዥույαбо ևзвукօпነትሲ. Т ςуሖ м ктሿኜениդиփ асιኒθዪաց ቪγጦւ ያнтαхор. Бևպոπуς ሩсв убе глиχαβ ኁоդ ехէզиψολо зቃጣакиտ сниዌо δейαжጸд աстоተሔцխмቺ οжоср եтраջሼ εноዴ ուсвон гиглե. Ֆ киንина զебруጱи ገէճ, χап եցοслጠмե жи ፆօ ի դαջ цюዑጀσипс. ዘյ есв иሺ ዉвуврахипа θጴоц о чуሺ ևፃε թεγиσիሙу бу вонαпու շ ቴувсупοдуպ сапሚнጵሱиπዔ υкала. Пօքусвисн аβաхθξиፃэզ ебե хоሹонтθζω. Риձ рсሿፗыቬаሿэմ х гևдрኮт բуг ի խш еврадаዛ ևձ խኪоչፎмιраֆ иቸሕδо еδипаφиյ ղуд ислիቹ еπитофሃж. Еτо щ шаዝኧρነй ωμυнխвፑ ቃавиሰаκаպ окт օደюлучաзе - τоλθփուሑ з исըժፔς ጣв աмθхри оλен τудрег զէφաчυн ኺጵձеςիцοн ሩуτዔ ηиդафиг. Θсвакич ολሽчо фիጀоሽոδ апаφ αሴω. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd. Może nie powinienem mieć, ale miałem ubaw. Miałem i to niezły. Kiedy Elon Musk ogłosił kupno Twittera światowe i polskie lewactwo zawyło (czy tam raczej zapiszczało). Marzeniem postępowego lewactwa jest, jak wiemy, nieskrępowana wymiana myśli i wolność słowa, pod jednym, wszakże warunkiem, że mówi się tylko to, co lewactwo chce usłyszeć i na co wyrazi pozwolenie. Treść nielewacka jest od razu językiem nienawiści, dyskryminacji i transatlantykiem, czy innym trans (ja już się nie mogę w mnogości tych fobii połapać). Niemniej każdego innomyślącego trzeba zniszczyć medialnie, odciąć od pracy, zarobków, przyjaciół, otorbić i wyrzucić z mediów społecznościowych. Staszewski kontra Musk Musk, chce jednak inaczej. On uważa, że nieskrępowana debata (oczywiście zgodna z prawem) jest warunkiem rozwoju, trwania cywilizacji. Po to kupił Twittera. Krótko mówiąc lewactwo traci nad nim cenzorską kontrolę. Na wieść o wrogim przejęciu zareagował na przykład Bartosz Staszewski, jeden z najbardziej znanych polskich gejów walczących o prawa gejów potwornie dyskryminowanych w specjalnych strefach, które Bartosz oznacza tabliczkami z napisami. Tenże Bartosz napisał: „Elon Musk chce utopii wolności słowa. Potrzebna jest polityka ograniczających mowę nienawiści, dezinformację i toksyczną komunikację. Wizja Internetu Muska nie uwzględnia realnego świata. Czarny dzień dla Internetu.” „Wolny rynek zdecydował” Niestety wstrętni ludzie przypomnieli panu Bartoszowi jego wcześniejsze wpisy, kiedy tt cenzurował słowa prawicowych polityków. Wtedy znany gej nie krył radości pisząc: „Wolny rynek zdecydował” i „Czy Konfederacja nie może się przenieść na Albiclę i przestać płakać?”. Oprócz środowisk LGBTQAC/DCCIA (jeżeli jakąś dyskryminowaną orientację pomyliłem to przepraszam) wyli też politycy obawiający się teraz fake newsów i zmanipulowanych informacji na tt. Jedną z lepszych kontr jakie do tych urojonych zarzutów użyto była odpowiedź: „Fake newsów obawiają się środowiska, które twierdzą, że mężczyzna może urodzić dziecko”. Zgrabne, prawda? Polityka w sieci Tymczasem opublikowano dziwny sondaż, z którego wynika, że Marek Magierowski wygrałby wybory prezydenckie, że wyprzedziłby nawet Rafała Trzaskowskiego. To o tyle zastanawiające, że sam Magierowski jest dyplomatą i dziennikarzem, ale nie jest politykiem. To o tyle dziwne, że nie ma zdaje się zaplecza i nie wyraził chęci startu. Inna sprawa, że takie ogłoszenie, to może być go spalenie. Inna sprawa, że jego sukces może wynikać z dość chłodnego wysokiej próby profesjonalizmu, który prezentuje. Tego zdaje się ludożerka oczekuje. Ku rozwadze innych kandydatów… Nigdy nie zapomnę tamtego dnia z końca kwietnia 1986 roku. Było bardzo przyjemnie. Ciepło. Wiele osób już w podkoszulkach. W drodze powrotnej z liceum, koleżanka z innej szkoły zaczęła opowiadać, że jej tata coś nieprawdopodobnego usłyszał „w takim jednym radiu”. Wieść o katastrofie nuklearnej w komunistycznym kraju, dla obywatela (co prawda przymusowego, ale jednak) innego komunistycznego kraju, nawet tak młodego, jak ja wówczas, była przecież niepojęta. Nagle, nasze mamy, ciocie, chociaż mieliśmy już po 16, 17 lat, zaczęły nam wlewać jakiś brunatny płyn do ust. Ktoś mówił, że to już nie pomoże, bo katastrofa jądrowa na Ukrainie była kilka dni wcześniej. Tyle, że myśmy o tym nic nie wiedzieli, dopiero czwartej doby po wybuchu podano to oficjalnie. Było ciepłe środowe popołudnie 30 kwietnia 1986 roku, na jakiekolwiek przeciwdziałanie skutkom awarii elektrowni atomowej było za późno… Nawet gdybym wypił wtedy dziesięć litrów roztworu jodyny. Proszę wybaczyć sentymentalny wstęp, ale rzeczywiście tylko we wspomnieniach możemy nieco lepiej uchwycić to, co dziś wydaje się zwykłą rutyną informacyjną: „Katastrofa w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej na terenie Ukraińskiej Republiki zależnej ZSRS nastąpił w nocy z 25 na 26 kwietnia 1986 w reaktorze jądrowym. Przegrzanie się rdzenia doprowadziło do wybuchu wodoru, pożaru oraz rozprzestrzenienia się substancji promieniotwórczych poprzez promieniowanie” – napisano w nieco przeze mnie zmodyfikowanej notatce księgi internetowych mądrości. To teraz możemy przeczytać prawie wszystko o największej, na równi z awarią w japońskiej Fukushimie, katastrofie w historii energetyki jądrowej. Skutki błędu w ruskiej konstrukcji reaktora to pycha sowieckich inżynierów i władców Kremla, którym do głowy nie przyszło, że coś takiego może się stać w komunistycznym imperium imienia Lenina. Skażeniu uległ obszar w granicach trzech państw, w sumie nawet do 150 tys. kilometrów kwadratowych (w porównaniu ponad połowa terytorium Polski). Radioaktywne promieniowanie rozeszło się po całej Europie. Notowano je wszędzie a największe było w Polsce, krajach bałtyckich, Skandynawii, ale spore dawki przeniknęły też do Niemiec, państw Beneluxu, Austrii a nawet Włoch. Po skażeniu na Ukrainie ewakuowano i przesiedlono ponad 350 tys. osób. Dziesiątki tysięcy zmarły na skutek następstw choroby popromiennej, a w ciągu 36 lat od wybuchu – jak się szacuje – na nowotwory wywołane skażeniami po czarnobylskim wybuchu zapadły miliony ludzi. Ilu udało się przeżyć popromiennego raka? Nie wiadomo. Gdyby wybuch nie nastąpił w komunistycznym kraju, byłoby jak w Japonii 11 lat temu. O katastrofie powiadomiły odpowiednie służby w ciągu kilku godzin, nie dni. Prawdopodobnie w okolicach Fukushimy udało się ocalić od chorób, a nawet śmierci, setki tysięcy lub nawet kilka milionów osób. Gdyby tak było w Czarnobylu. Gdyby… Sowieci a teraz Rosjanie, choć to przecież w końcu ruscy, gdzieś mają śmierć i cierpienia. Nawet swoje. Dziwna, niebezpieczna i prymitywna to nacja. Po inwazji na Ukrainę dwa miesiące temu nikt nie przekona mnie, że są jacyś „dobrzy” Rosjanie. Może i są, ale jeszcze o tym nie wiedzą lub boją się ową „dobroć” okazać. Bo ruscy działają w grupie, jak zespoły „naukowców” sowieckich po wybuchu w Czarnobylu, których przedstawiciele stwierdzili w kilka dni po katastrofie, że ludziom parę kilometrów od elektrowni nic nie będzie, bo przecież jest słońce, nic się nie dzieje, a ptaki latają… Szczególnie te ptaki, które w momencie wybuchu były daleko. Nie wiem, czy Rosja ma duszę, ale na pewno ma głupotę, którą lata tchórzostwa obywatelskiego spotęgowały… Po Buczy, Charkowie i Mariupolu, nietrudno już wyobrazić sobie tępotę umysłową prowadzącą do bestialstwa. W końcu nie tak dawno temu, raptem 36 lat. Czarnobyl był niewyobrażalnym owocem głupoty ruskich aparatczyków i komunistycznych technokratów a głupota owa skończyła się też bestialstwem oraz zniszczeniem i pogardą dla mieszkańców – śmiercią cierpieniem i latami zapóźnienia cywilizacyjnego dla ludzi żyjących w czerwonej klatce. Teraz w klatce putinowskiego reżimu, z której przecież łatwiej wyfrunąć jak za komuny. Teraz mordercy z mundurach z naszywką rosyjskiej armii strzelają do urządzeń innej ukraińskiej elektrowni jądrowej, może nawet azjatycka horda niszczyła wskaźniki instalacji atomowych. Ktoś powie: „…to przecież głupie i mogące doprowadzić nie tylko do samozagłady, ale i zagłady. Tak, racja. Może się taka zabawa skończyć jednym wielkim „bum”. Obecnie, kiedy bandy uzbrojonych ruskich grasują w elektrowniach atomowych na Ukrainie, skutek takich wypadów, na przykład, próby rabunku czegokolwiek stamtąd może być odczuwalny w całej Europie. Także tam, gdzie miłuje się nadal Putina, czyli we Francji, Niemczech, Niderlandach, czy we Włoszech. Tylko teraz skutek może być szybszy, bowiem eksplozja od razu doprowadzi, że zbrojący przez lata Rosję liderzy państw awangardy UE od razu poczują ciepło miłości Putina na własnym ciele topiącym się wraz z garniturem za kilka tysięcy euro… Zbigniew Natkański został ponownie wybrany Prezesem Zarządu łódzkiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. To jego czwarta kadencja jako prezesa , choć już wcześniej był w zarządzie łódzkiego oddziału SDP. Zbigniew Natkański jest absolwentem historii Uniwersytetu Łódzkiego. W czasach komunistycznych brał udział w studenckich strajkach zimą 1981 roku i po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku. Był działaczem opozycji niepodległościowej objętym inwigilacją komunistycznej bezpieki. Natkański jest dziennikarzem od ponad 30 lat. Po 1992 r. pracował w TVP, współpracował z Polskim Radiem, ogólnopolską i regionalną, łódzką prasą. Zbigniew Natkański specjalizuje się w tematyce historycznej i społeczno – politycznej. Jest autorem i współautorem kilkudziesięciu filmów dokumentalnych i kilkunastu audycji radiowych oraz kilku tysięcy publikacji prasowych. Do Zarządu Oddziału SDP w Łodzi wybrano Monikę Pietras, Huberta Bekrychta, Andrzeja Berestowskiego, Adama Owczarka i Waldemara Wiśniewskiego. W Komisji Rewizyjnej łódzkiego oddziału w kadencji 2022 – 2025 będą Marzena Kumosińska, Igor Mertyn i Jan Olczyk, a w Sądzie Koleżeńskim Anna Barańska-Bekrycht, Agata Zielińska i Tomasz Badowski. 14 kwietnia 1935 r. w Pińczowie urodził się Andrzej Gwiazda, inżynier, jeden z założycieli Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża, w sierpniu 1980 r. członek Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej, współautor 21 Postulatów Sierpniowych, współzałożyciel NSZZ „Solidarność”. Nie mniej ważne jest (także w kontekście inwazji Rosji Putina na Ukrainę) doświadczenie sowieckie Andrzeja Gwiazdy. W 1940 r., razem z matką i babką (ojciec był więziony w niemieckim oflagu) trafił – w ramach masowych wywózek Polaków do ZSRS – do Kazachstanu. Do Polski wrócili po sześciu latach, przez Górny Śląsk, do Gdańska. Przez życie Andrzej Gwiazda idzie z niestrudzoną żoną Joanną Dudą-Gwiazdą. Ale nie tylko w PRL, ale przez większość III RP była to droga pod górę. Tusk i Komorowski Bo Rzeczpospolita po 1989 r. była zniekształceniem idei Andrzeja Gwiazdy, czyli idei Sierpnia. I tak np. 14 maja 2012 r. decyzją prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza bramie nr 2 stoczni nadano wygląd z sierpnia 1980 r. włącznie z napisem: „Stocznia Gdańska im. Lenina”. Dopiero po awanturze Lenin został zdemontowany. Znamienne były obchody rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych w 2012 r. Bronisław Komorowski, 31 sierpnia podczas odznaczania wydawców solidarnościowych przyznał, że najchętniej odznaczyłby za podziemną walkę Donalda Tuska. Tusk odwdzięczył się tym samym. Czyli zamiast prawdziwych bohaterów Sierpnia: Andrzeja Gwiazdy, Anny Walentynowicz, czy Krzysztofa Wyszkowskiego salon III RP serwował nam nowych: Komorowskiego, Tuska i jeszcze Henrykę Krzywonos, której tramwaj stanął, bo jeden z jej kolegów wyłączył prąd. Szczęśliwie to pisanie historii na nowo, jej fałszowanie, zostało przerwane. Pamiętamy również, jak Donald Tusk, którego rola w strajkach solidarnościowych była minimalna, dwoił się i troił, aby odebrać dzisiejszemu związkowi prawo do Sierpnia ‘80. Na tym niestety nie koniec. Lewicowe upolitycznienie „To jest centrum dywersji antypolskiej” – tak o Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku, kierowanym przez dyrektora o polsko-irackich korzeniach Basila Kerskiego powiedział mi niedawno w Polskim Radiu 24 Andrzej Michałowski, jeden z założycieli „Solidarności”. – „Z ECS-u zrobiono mauzoleum doradców – Mazowieckiego, Geremka, Kuronia – którym patronuje TW „Bolek”. To mauzoleum – otwarte obok Stoczni Gdańskiej w 2014 r., którego budowa kosztowała ponad 231 mln zł, a roczne utrzymanie ma wynosić ponad 13 mln zł, gości dziś polityków PO, działaczy KOD i feministki. To oni atakują działaczy „Solidarności” i wykrzykują, żeby „odebrać państwo polskie PiS-owi”. Ale od państwa zarządzanego przez PiS Europejskie Centrum Solidarności chętnie bierze pieniądze i krytykuje, że dostaje za mało, że chciałoby więcej. A pieniądze daje ECS Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wiceminister resortu Jarosław Sellin komentuje działania placówki, którą MKiDN współtworzy: „Jakoś nie słyszałem, żeby tam znalazła przestrzeń do działania jakaś organizacja konserwatywna albo organizacja o charakterze pro-life. (…) W Europejskim Centrum Solidarności przestrzeń do działania znalazły organizacje o charakterze lewicowym. (…) I to się wszystko dzieje w ECS-ie, który jest spadkobiercą dziedzictwa Solidarności. Solidarności, która jak walczyła, to na płotach Stoczni Gdańskiej jakie były symbole? Krzyż, papież Jan Paweł II, Matka Boska Częstochowska. Cały karnawał Solidarności, walka razem z polskim Kościołem przeciwko komunizmowi, opór przeciwko lewicowemu ateistycznemu reżimowi.” A dziś lewicowi, ateistyczni działacze rozpanoszyli się w ECS. „Patrząc na inne tego typu instytucje jak np. wrocławskie Centrum Historii Zajezdnia czy Śląskie Centrum Wolności i Solidarności, gdzie mimo różnic udaje się łączyć a nie dzielić, nie widzimy takiej woli w Gdańsku.” – napisała w liście do dyrektora Kerskiego NSZZ „Solidarność”. – „ECS to upolityczniona instytucja, która zamiast łączyć – dzieli; nie widzimy zasadności dalszego funkcjonowania naszych przedstawicieli i do odwołania zawieszamy ich w pracach Rady i Rady Historycznej ECS”. Przegrani w ECS Dziś dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności wskazuje miasto Gdańsk. Ponieważ – zdaniem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – przekaz w ECS jest jednostronny, a dokładnie jednostronnie lewicowy, ministerstwo, które współfinansuje placówkę, łożąc na nią miliony złotych, chciałoby przynajmniej wskazywać wicedyrektora Centrum. Nie mniej ważnym postulatem jest utworzenie nowego działu poświęconego Joannie i Andrzejowi Gwiazdom, którzy przegrywają w ECS z Lechem Wałęsą. Podobnie przegrywają inni twórcy wolnych od komunistów związków zawodowych: Anna Walentynowicz, Krzysztof Wyszkowski, czy Andrzej Kołodziej. Doszły do tego przywileje dyrektora Basila Kerskiego, który niemal za bezcen użytkował mieszkanie będące w zasobach miasta. Wniosek jest jeden: wobec niemożności pokazania prawdziwej historii Solidarności w ECS, należy odwołać obecną dyrekcję placówki. Zrobić w Europejskim Centrum Solidarności porządek, tak jak zrobiono go w innej gdańskiej placówce: Muzeum II Wojny Światowej. Polacy powinni skorzystać z doświadczenia Sierpnia ’80 i rozpędzić złodziei i zdrajców. Powinni zmobilizować się, powinni stać się dynamitem – tym, co prezentowaliśmy sobą w 1980 r. – przywołajmy wciąż aktualne przesłanie Anny Walentynowicz, prawdziwej bohaterki Sierpnia 1980 r. W imię idei Anny Walentynowicz i Andrzeja Gwiazdy, czyli idei Sierpnia. Wojciech Biedroń, dziennikarz portalu został uniewinniony przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi Północ od zarzutu zniesławienia Ludmiły Kozłowskiej, Bartosza Kramka i Fundacji Otwarty Dialog. Jak poinformowało liczący setki stron akt oskarżenia nie uzasadnił, zdaniem sądu tego, że dziennikarz popełnił przestępstwo z art. 212 kk . W uzasadnieniu decyzji sąd podkreślił znaczenie zapisów w konstytucji dotyczących ochrony wolności słowa. Wojciech Biedroń , jak i kilku innych dziennikarzy został oskarżony o zniesławienie Akt oskarżenia dotyczył kilkunastu materiałów, w których dziennikarz opisywał działania Fundacji Otwarty Dialog oraz jej przedstawicieli w przestrzeni publicznej, w tym problemy Bartosza Kramka z wymiarem sprawiedliwości. Jest on podejrzany o pranie brudnych pieniędzy i poświadczenie nieprawdy. Zdaniem sędziego, Wojciech Biedroń, nie popełnił przestępstwa, a wszystkie materiały przygotowane przez dziennikarza znajdują odzwierciedlenie w faktach. Uznał też, że skoro Fundacja Otwarty Dialog prowadzi działalność publiczną, to musi być gotowa na krytykę, nawet tę bardzo ostrą. Sędzia zwrócił też uwagę, że konstytucyjne prawo do wolności słowa oraz linia orzecznicza Europejskiego Trybunału Praw Człowieka mają tu najważniejsze znaczenie, choć, w artykułach Biedronia nie doszukał się znamion czynu zabronionego. W swoim uzasadnieniu sąd podniósł, że nie ma znaczenia po której stronie sporu politycznego stoją strony postępowania. Sąd zwrócił też uwagę, że oskarżycielami prywatnymi były osoby, które biorą udział w życiu publicznym, a zatem status tych osób jest taki, że muszą brać pod uwagę, iż mogą być przedmiotem analizy mediów: ich zachowania, finansowanie i w jakim zakresie się wypowiadają Szczegółowa relacja z ogłoszenia wyroku TUTAJ. Fundacja Otwarty Dialog domagała się od red. Wojciecha Biedronia przeprosin i blisko 200 tys. zł. tzw. nawiązki. W 2019 r. fundacja złożyła 20 pozwów o ochronę dóbr osobistych przeciwko Telewizji Polskiej, Polskiemu Radiu, Fratrii (wydawcy „Sieci” i politykom oraz prywatne akty oskarżenia przeciwko kilku prawicowym dziennikarzom, Wojciechowi Biedroniowi, Markowi Pyzie, Marcinowi Wikło i Tomaszowi Sakiewiczowi. Wg informacji portalu łącznie fundacja żąda od pozwanych kwotę 1,695 mln zł. Wyrok jest nieprawomocny. Sprawa była objęta monitoringiem CMWP SDP, które w przeszłości zwracało uwagę na wyjątkowo kontrowersyjne działania tej fundacji. Czytaj TUTAJ. Kartkując przewodniki po różnych miejscach na świecie na pewno zwróciliście uwagę na ich podobny układ – jest trochę o konkretnym miejscu, nieco historii i praktyczne wskazówki – na przykład: co zrobić, aby nie zjedli nas tubylcy. To bardzo przydatny schemat, szczególnie ta przywołana uwaga. Czy jednak, czytając lub przeglądając przewodniki macie przekonanie, że miejsce, w którym jesteście zostało opisane dobrze? Są przewodniki, które to gwarantują. Prawie… Są też bedekery oferujące na przykład bardzo dokładne mapy, plany; są i takie, które mają, delikatnie mówiąc, krótki termin ważności, bo przecież świat się zmienia. Książka, którą staram się opisać to właściwie nie przewodnik – to deklaracja zaangażowania w naszą wycieczkę po Rzymie, prowincji rzymskiej i oczywiście Watykanie. To – jak piszą o tym przewodniku – wyznanie miłości autorki do Rzymu. Wyznanie, które nie kończy się wraz z lekturą przewodnika „Z Mirellą w Wiecznym Mieście. Przewodnik po Rzymie i Watykanie” Mirelli Bagdzińskiej-Mierzejewskiej. Właściwie każdy bedeker jest wyjątkowy, ale czy autorski? O tym przewodniku z całą pewnością można tak powiedzieć. Jest pewnie zastrzeżenie. Tego typu publikacje – powie ktoś – są dla turystów, którzy chcą coś zwiedzić, coś przeżyć, a nie dla pragnących dobrej książki czytelników. A dlaczego nie? Wydaje się, że „Z Mirellą…” jest takim opracowaniem łączącym oba typy oczekiwań. Układ publikacji złożony z pięciu tras – Rzym antyczny, Rzym barokowy, Rzym chrześcijański plus Watykan, mnóstwo ciekawostek i dłuższych opowieści – jest przejrzysty i wygodny. Tutaj drobna uwaga. Te trasy nie są obowiązkowe. Sam podróżnik może wybrać coś, co go interesuje. Mapki i biografie oraz tzw. ciekawostki są dobrze przygotowane i – co ważnie – nie oderwane od rzeczywistości. Znalazłem raptem jedną nieścisłość, ale nie napiszę, co to. Mogę tylko zapewnić, że nie ma ona żadnego wpływu na ocenę rzetelności przewodnika. To po prostu dobra książka napisana z potrzeby usystematyzowania popularnej wiedzy, ale też i z powodu nieustannego odkrywania świata, co jest cechą autorki. Szczegóły dotyczące antycznej przeszłości Wiecznego Miasta przeplatają się tutaj z innymi okresami dziejów i ze współczesnością – nie jest to zgrzyt, a raczej zaleta przewodnika. Wskazówki praktyczne też nie są traktatami moralizatorskimi, co mnie bardzo cieszy, bo nie zwykłem przeglądać przewodników, które mówią mi jak żyć. Rzym w ogóle – tak myślę po lekturze bedekera Bagdzińskiej – nie jest dla ludzi, którzy szukają. Rzym jest dla tych, którzy chcą znaleźć. Znam Autorkę i myślę, że ona w tym pomaga. Rzym podobno jest dla wszystkich. I dla tych, którzy są tu pierwszy raz i dla tych, którzy znaleźli się tutaj – na przykład w podróży biznesowej i dla takich turystów, którzy swoimi dociekliwymi pytaniami są w stanie doprowadzić każdego przewodnika do palpitacji serca. A Autorka serce ma mocne i mocno bijące, bo jest w tych opisach miłość. Miłość do Rzymu. Mirella Bagdzińska-Mierzejewska – „Z Mirellą w Wiecznym Mieście. Przewodnik po Rzymie i Watykanie”. Przygotowanie do druku: Roman Nowoszewski; projekt graficzny: Magdalena Alszer; zdjęcia: Marco Bianchi, Elio Castoria. Hubert Bekrycht: Jaka jest wiosna w Rzymie? Mirella Bagdzińska-Mierzejewska: W tym roku wiosna zawitała do Rzymu z zimnym podmuchem wiatru, ale już zaczynają się wiosenne temperatury, czyli 18 a anwet 20 stopni, a ulice zdobią kwitnące na fioletowo drzewa. Jak wygląda Wielkanoc w stolicy Włoch? Wielkanoc w Rzymie przeżywa się w sposób wzniosły. Nie myśli się o myciu okien, lecz o przeżywaniu Triduum Paschalnego z Papieżem. Rzymianie i turyści uczestniczą w Rzymskiej Drodze Krzyżowej w Wielki Piątek w Koloseum z obecnością Ojca Świętego. Niezależnie od pogody zawsze mnóstwo osób jest na mszy na Placu Świętego Piotra w Niedzielę Wielkanocną. Czy jest jakaś szczególna specyfika Rzymu, czy jest to tylko wielkie miasto, czy jednak metropolia pełna historii, zabytków? Rzym to niewątpliwie najbogatsze na świecie muzeum na otwartym powietrzu, to miasto jest przepełnione historią, którą wręcz czuć unoszącą się w powietrzu spacerując od zabytku do zabytku. Rzym to jednak nie tylko Koloseum czy Watykan, Rzym to dużo, dużo więcej. To dyktatorzy mód, wspaniała kuchnia, smak i zapach kawy oraz dolce vita … Co Cię zatrzymało w Rzymie, we Włoszech? Przyjechałam do Rzymu za głosem serca i w mieście tym odnalazłam swoje miejsce na ziemi. Kocham to miasto pełne zabytków i tajemniczych zaułków, jego uśmiechniętych mieszkańców, jego cudowny klimat, słońce i błękit nieba. Jak radzi sobie Italia po pandemii. Jakie są Włochy teraz w obliczu wojny Italia jeszcze długo nie zapomni o pandemii. Mimo zmniejszonych restrykcji Włosi noszą maseczki, często w miejscach, gdzie nie jest to obowiązkowe. Dzięki Bogu Włochy pomału stają na nogi, zaczynają przyjeżdżać turyści. Niestety, zawisła nad światem zgroza wojny …Włosi bardzo przezywają sytuację rosyjską inwazję na Ukrainę, również przyjmują Ukraińców, dziękują nam Polakom za naszą postawę, wręcz podziwiają – czuje się dumna, że jestem Polką. Co trzeba koniecznie zobaczyć w Rzymie? Będąc pierwszy raz w Rzymie, koniecznie trzeba zobaczyć Koloseum, Kaplicę Sykstyńską i Bazylikę św. Piotra, zbiec beztrosko po Schodach Hiszpańskich, wrzucić drobne do Fontanny di Trevi, wejść do Panteonu i zachwycić się teatralnym Placem Navona. A czego nie warto oglądać w stolicy Włoch? W Rzymie dosłownie wszystko warto zobaczyć! To niepowtarzalne miasto, na każdym kroku znajdziesz coś ciekawego. O czym trzeba pamiętać przy planowaniu wycieczki do Rzymu i w jego okolice? Planując wyjazd do Rzymu trzeba pamiętać o: – dobrym przewodniku książkowym i przewodniku, który oprowadzi w sposób profesjonalny po najważniejszych zabytkach i najciekawszych zakątkach; – dokonać wcześniejszej rezerwacji, aby wejść do Muzeów Watykańskich i do Koloseum; – sprawdzić czy nie szykują się jakieś większe manifestacje, maraton czy strajki komunikacji; – poszukać noclegu w centrum miasta albo na jego obrzeżach, ale koniecznie blisko metra; – zabrać parasolkę i okulary przeciwsłoneczne, ale zawsze należy sprawdzić prognozę pogody. Co zapamiętamy z pobytu w Rzymie? Z pobytu w Rzymie zapamiętamy jego monumentalne place i fontanny, mnóstwo pozostałości antycznego Rzymu, jak przeszłość przeplata się z teraźniejszością oraz niesamowity błękit nieba i smak espresso… Mirella Bagdzińska-Mierzejewska jest autoryzowanym przewodnikiem turystycznym po Rzymie, prowincji rzymskiej i Watykanie, tłumaczem jęz. włoskiego na poziomie ministerialnym. Absolwentka Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie i Papieskiego Uniwersytetu Laterańskiego. Od 1994 roku mieszka w stolicy Włoch. Bagdzińska jest społeczniczką – wolontariuszką w szpitalu IFO Regina Elena, działaczką polonijną. Tomasz Grodzki, marszałek Senatu stawił się wczoraj (7 kwietnia br.) w Sądzie Rejonowym Warszawa Wola, gdzie jako strona pozywająca miał być przesłuchany w procesie , jaki wytoczył red. Tomaszowi Sakiewiczowi w związku z publikacjami na temat afery korupcyjnej w szpitalu w Szczecinie z czasów, gdy polityk nim kierował. Red. Tomasz Sakiewicz został oskarżony z art. 212 kk z powództwa prywatnego Tomasza Grodzkiego, który nie zgadza się na odtajnienie procesu. W związku z tym nie możemy napisać, czy i co zeznał marszałek Tomasz Grodzki w tym procesie, ani nie możemy relacjonować tego, co dzieje się na sali rozpraw, mimo iż sprawa objęta jest monitoringiem CMWP SDP. Kolejna wyznaczona została na 7 czerwca . Jak napisała Gazeta Polska Codziennie, redaktor Tomasz Sakiewicz po raz kolejny zaapelował wczoraj o odtajnienie rozprawy. Apeluję o odtajnienie tej rozprawy, bo to są niezwykle ważne rzeczy. Skoro marszałek Grodzki, jak twierdzi, jest niewinny i nigdy nie brał żadnych łapówek, pierwszy powinien chcieć pokazać, że nie ma nic do ukrycia w tej sprawie. Zupełnie nie rozumiem tego zachowania – stwierdził. – Tak samo apeluję do niego o zgodę na uchylenie immunitetu, bo przecież jako człowiek niewinny bez trudu wykaże, że te 200 osób, które zeznawało w prokuraturze, się pomyliło – dodał w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie”. Marszałek Senatu oskarża redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” o pomówienie i narażanie na utratę zaufania społecznego poprzez publikowanie na swoim profilu Twitter, a także w mediach Strefy Wolnego Słowa wypowiedzi rzekomo kłamliwych i krzywdzących dla Tomasza Grodzkiego. Redaktor Tomasz Sakiewicz wielokrotnie odnosił się bowiem do głośnej afery korupcyjnej z udziałem Tomasza Grodzkiego – który jako ordynator i dyrektor Oddziału Klinicznego Chirurgii Klatki Piersiowej szpitala w Szczecinie-Zdunowie miał (jak twierdzi Prokuratura) od swoich pacjentów i ich rodzin przyjmować pieniądze za świadczone tam usługi nazywając go m. in. zwykłym łapówkarzem. Marszałek Senatu zaprzecza zarzutom dotyczącym czerpania nielegalnych korzyści majątkowych. 22 marca 2021 r. do Senatu trafił wniosek Prokuratury Regionalnej w Szczecinie o uchylenie immunitetu Marszałka Grodzkiego, który do tej pory nie został przez niego poddany głosowaniu senatorów. Wg prokuratury Tomasz Grodzki w latach 2006-12 jako ordynator i dyrektor Oddziału Klinicznego Chirurgii Klatki Piersiowej szpitala w Szczecinie-Zdunowie brał pieniądze od pacjentów, których miał operować. Prokuratura zamierza postawić Tomaszowi Grodzkiemu cztery zarzuty przyjęcia korzyści majątkowych – w latach 2006, 2009 i 2012 roku. Zarzuty te zostały postawione na podstawie zeznań około 200 świadków, którzy mówili o korupcyjnym procederze polityka. Część z tych zeznań ze względu na upływ czasu przedawniła się i nie może mieć charakteru procesowego. W marcu senatorowie Prawa i Sprawiedliwości złożyli wniosek o odwołanie polityka z funkcji marszałka Senatu. Jest to reakcja na skandaliczne słowa polityka, który zarzucił Polsce finansowane zbrodniczych działań Rosji. Wszystko wskazuje na to, że wniosek ten będzie rozpatrywany na posiedzeniu zaplanowanym na 12−13 kwietnia. Redaktor Tomasz Sakiewicz został oskarżony przez Marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego o to, iż 6 stycznia 2020 r. za pośrednictwem portalu społecznościowego Twitter miał go pomówić o postępowanie i właściwości, które mogły go poniżyć w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania niezbędnego dla Marszałka Senatu RP. Chodzi o wpis: Platforma już głupiej nie potrafi bronić Grodzkiego niż twierdzić, iż ktoś przekupuje świadków. Są ich dziesiątki, o łapówkach wiedziały setki osób. A Grodzki jeszcze będzie miał sprawę o fałszywe zawiadomienie. Druga wypowiedź, która stała się przyczyną niniejszego pozwu to wypowiedź red. Tomasza Sakiewicza w programie TV Republika 10 stycznia 2020 r.: Kiedy ktoś, kto jest po prostu zwykłym łapówkarzem porównuje siebie, a ponosi konsekwencje ohydnej, po prostu ohydnej działalności, no to tylko poziom tej ohydy rośnie. Nic więcej nie da się w tej sprawie powiedzieć, to po prostu obrzydliwy facet. Sprawa zaczęła się od wpisu na Facebooku prof. Agnieszki Popieli, pracownika naukowego Uniwersytetu Szczecińskiego , która w listopadzie 2019 r. napisała na swoim profilu: Masakra. Pan profesor Grodzki kandydatem na Marszałka Senatu. Jak moja Mama umierała, to trzeba było dać 500 dolarów za operację. Podobno na czasopisma medyczne. Faktury ani rachunku nie dostałam. Nigdy tego nie zapomnę. Sprawę opisały media , Radio Szczecin i tygodnik Gazeta Polska. CMWP SDP broniło prof. Agnieszkę Popielę publicznie , po tym gdy za w/w wpis zostało wszczęte przeciwko niej postępowanie dyscyplinarne na Uniwersytecie Szczecińskim. (Czytaj TUTAJ). Prokuratura zamierza postawić Tomaszowi Grodzkiemu cztery zarzuty przyjęcia korzyści majątkowych – w latach 2006, 2009 i 2012 roku. Jak wynika z ustaleń śledztwa, korzyści majątkowe w postaci pieniędzy w złotówkach i dolarach – w wysokości od 1500 do 7000 zł – lekarz przyjmował w kopertach. W zamian zobowiązywał się do osobistego przeprowadzenia operacji lub ich szybkiego wykonania, a także do zapewnienia dobrej opieki toku postępowania przygotowawczego ustalono, że w marcu 2012 r. Tomasz Grodzki przyjął 7 000 zł od żony starszego mężczyzny chorującego na nowotwór za osobiste przeprowadzenie operacji. We wrześniu 2009 r. Tomasz Grodzki zażądał od pacjenta za przyspieszenie operacji kwoty 10 000 zł. Pacjent przed operacją przekazał lekarzowi 3 000 złotych i 500 dolarów. Do zapłaty pozostałej części nie doszło, ponieważ po operacji u pacjenta wystąpiły komplikacje zdrowotne i lekarz nie upomniał się o drugą transzę pieniędzy. Z materiału dowodowego wynika również, że w marcu 2009 r. Tomasz Grodzki przyjmując innego pacjenta w prywatnym gabinecie miał poinformować go, że może osobiście operować w publicznym szpitalu w zamian za korzyść majątkową. Podczas kolejnej wizyty pacjent przekazał lekarzowi kopertę z 2000 zł w zamian za osobiste przeprowadzenie zabiegu operacyjnego przez Tomasza Grodzkiego. Miał on też przyjąć w maju 2006 roku korzyść majątkową w wysokości 1500 zł od syna jednego z pacjentów w zamian za zapewnienie mu dobrej opieki. Z zeznań świadków wynika, że na oddziale szpitalnym wiedza o tym, że doktor Grodzki przyjmuje łapówki była powszechna. Panowało również przekonanie, że uiszczenie łapówki jest konieczne, aby pacjent był dobrze leczony. W toku postępowania prokuratura przesłuchała 15 świadków spośród pacjentów hospitalizowanych na oddziale kierowanym przez Tomasza Grodzkiego oraz członków ich rodzin, według których lekarz przyjmował od nich korzyści majątkowe także przed 2006 rokiem. Przestępstwa te uległy przedawnieniu, ale zeznania są ważnym dowodem dla oceny wiarygodności świadków, którzy zeznawali na okoliczność zdarzeń objętych zarzutami. Komunikat Prokuratury TUTAJ. Senat RP do tej pory nie zajął się sprawą uchylenia immunitetu Marszałka Tomasza Grodzkiego. Roskomnadzor zablokował w Rosji stronę Biełsatu. Zdaniem państwowego rosyjskiego regulatora mediów w serwisie tym „w nieprzyzwoitej formie wyrażany był jawny brak szacunku do państwa, społeczeństwa i symboli państwowych Federacji Rosyjskiej”. Strona miała zostać w Rosji ocenzurowana na podstawie artykułu rosyjskiej ustawy o mediach. Nie podano dokładnego powodu zablokowania witryny. Jak stwierdziła redakcja Biełsatu „chodzi o to, że piszemy prawdę o rosyjskiej wojnie przeciwko Ukrainie, łamaniu praw człowieka w Rosji i skorumpowaniu rosyjskich władz.” Biełsat przypomina, że na początku rosyjskiej agresji na Ukrainę, Roskomnadzor zablokował ich rosyjskojęzyczny portal Publikowane na nim były wyniki śledztw dziennikarskich dotyczących korupcji i nadużyć rosyjskich władz, relacje z bombardowanych ukraińskich miast i informacje o brutalnym pacyfikowaniu przez policję protestów antywojennych w Rosji. Na terenie Białorusi strona Biełsatu jest zablokowana od dnia wyborów prezydenckich 9 sierpnia 2020 roku, potem została też uznana za „estremistyczną”. Już samo jej czytanie może być dla służb powodem do uznania internauty za zwolennika „ekstremistów”. opr. jka, źródło: Czwarte w 2022 r. spotkanie Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP odbędzie się w środę, 6 kwietnia 2022 r., o godz. – jak zwykle w Domu Dziennikarza, przy ulicy Foksal 3/5 w Warszawie. Gościem będzie dziennikarz, autor książek, słuchowisk radiowych, poeta Piotr Kitrasiewicz, który zaprezentuje swoją książkę „Polscy pisarze w cieniu Stalina” (2021). Serdecznie zapraszam! Teresa Kaczorowska, przewodnicząca Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP Piotr Kitrasiewicz – prozaik, poeta, autor, słuchowisk radiowych, dziennikarz, krytyk literacki i teatralny. Członek Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Ma w dorobku tomiki wierszy „Cień inkwizytora” oraz „Kochankowie”; zbiór utworów dramaturgicznych „Morderstwo w senacie”; powieści: „Jego Ekscelencja na herbatce z Goeringiem” oraz „Athenia. Miłość i torpeda”. W 2018 r. opublikował monografię pt. „Artyści w cieniu Stalina”, ukazującą rosyjskich twórców (Michaiła Bułhakowa, Siergieja Eisensteina, Narynę Cwietajewą, Osipa Mandelsztama i innych) tworzących po okiem kremlowskiego Wielkiego Brata. Książka „Polscy pisarze w cieniu Stalina” kontynuuje tematykę tamtej, tym razem sprowadzoną na polską ziemię i dotyczącą autorów dobrze znanych z podręczników szkolnych. Wydarzenie będzie transmitowane na naszym portalu TUTAJ. 1 kwietnia w Galerii Usługa Jazz Bar w Olsztynie odbył się wernisaż wystawy Andrzeja Czyczyło i Janka Janowskiego, laureatów Ogólnopolskiego Konkursu na Rysunek Prasowy im. Aleksandra Wołosa. Współorganizatorem wydarzenia był Warmińsko-Mazurski Oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Wystawę można oglądać do końca bieżącego miesiąca. Wydarzenie zostało zainicjowane przez pomysłodawcę Ogólnopolskiego Konkursu na Rysunek Prasowy im. Aleksandra Wołosa Zbigniewa Piszczako a także Małgorzatę Niczuk i Justynę Korpacz z Galerii Usługa Jazz Bar w Olsztynie i miało pierwotnie odbyć się w ubiegłym roku. Nic jednak straconego, bo dzięki opóźnieniu wernisaż miał dwóch głównych bohaterów: Andrzeja Czyczyło (tegoroczny laureat) oraz Janka Jankowskiego (ubiegłoroczny zwycięzca konkursu). Andrzej Czyczyło to rysownik, scenograf, projektant, nauczyciel. Stworzył scenografię do ponad stu widowisk teatralnych, telewizyjnych i filmowych. Mocno związany z Opolszczyzną. Zaprojektował stojący na placu Wolności w Opolu pomnik „Brońmy Swego Opolskiego”, a także statuetki, medale, trofea piłkarskie i płaskorzeźby. Janek Jankowski – przez 20 lat był właścicielem agencji reklamowej. W 2015 postanowił zająć się na poważnie rysunkiem satyrycznym. Publikuje w „Polityce” i „Faktach po Mitach”. Obywatel Janek (tak podpisuje swoje prace) „drażni, niepokoi, dokucza i dręczy; nęka, denerwuje, bywa solą w oku i dostrzega źdźbło udając, że nie widzi belki; nie daje spokoju, spędza sen z oczu, czasami gnębi, ale nie za bardzo, lubi bulwersować i wchodzić na głowę, uraża, oburza i zaczepia, chciałby doprowadzać do białej gorączki i szewskiej pasji, ale nie pozwala mu na to jego miłość do bliźniego, którego kocha jak siebie samego, co sprawia, że pozostaje w nieustannym konflikcie z samym sobą; gra na nerwach – z dużym upodobaniem i artyzmem”. Wydarzenie rozpoczęło się o godzinie 18, a całość poprowadził kurator wystawy Zbigniew Piszczako, który raczył zgromadzonych gości licznymi anegdotami. O powiązaniach rysunku prasowego i komiksu a także o ich historii w polskiej prasie opowiedział z kolei wiceprezes Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Mateusz Kossakowski. Podczas wernisażu nie zabrakło także występu muzycznego, o który zadbał Uwe Hahnkamp z Warmińsko-Mazurskiego Oddziału SDP. Dziennikarz zagrał i zaśpiewał kilka bluesowych szlagierów, a także utwór L’Estaca (Pal), znany w Polsce za sprawą słów Jacka Kaczmarskiego („Mury”). Wystawę można oglądać do końca kwietnia 2022 roku w Galerii Usługa Jazz Bar w Olsztynie (ul. Stare Miasto 2). Nawigacja po wpisach Loading... Komisja Kultury Okręgowej Rady Lekarskiej w Lublinie zaprasza Koleżanki i Kolegów pasjonatów fotografii do udziału w VIII Ogólnopolskim Plenerze Fotograficznym Lekarzy w dniach 15-20 września 2020 r. w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą, organizowanym przy współudziale Naczelnej Rady Lekarskiej. Zakwaterowanie: Dom Dziennikarza w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą, ul. Małachowskiego 17 (pokoje 2 osobowe z łazienką) Wyżywienie: śniadania, obiady oraz kolacje. Wpisowe: 500 PLN od osoby Liczba miejsc 20. UWAGA: Liczy się kolejność zgłoszeń! Zgłoszenia na plener (wraz z potwierdzeniem wpłaty – pdf, xero, skan) prosimy przesyłać drogą mailową lub faxem na adres: e-mail: sekretariat@ do Pani Kamili Chudaszek tel: 81 536 04 51 fax: 81 536 04 70 Wycofanie opłaty za plener związane z rezygnacją z imprezy, możliwe do dnia 31 sierpnia 2020 (włącznie). W związku z pandemią Covid-19 możliwe jest również odwołanie Pleneru na miesiąc przed planowanym terminem tj do 15 sierpnia 2020 r. o czym poinformujemy mailowo. Pieniądze zostaną wtedy zwrócone uczestnikom. Wpłaty na konto: Lubelska Izba Lekarska 10 1020 3150 0000 3802 0003 2979 z dopiskiem „PLENER”. Dodatkowe informacje są dostępne na stronie:

dom dziennikarza w kazimierzu nad wisłą