W piątym małżeństwie zgody synodu, już carnie pytałem. Miało to miejsce w 1553 roku. Po nocy poślubnej Ivan odkrył, że jego żona nie była dziewicą. Następnego dnia wsadził ją w sanie, nakazał wykorzystać ten transport dzikiego konia i przez cały wyścig, aby obniżyć ryby do stawu w poszukiwaniu jedzenia. Anna Vasilchikova Myślę sobie – zrobię go a la Amber Gold. – To mówisz, że była dziewicą… – odpowiadam. No stary to gratuluje, ale wiesz, ja mam jeszcze lepszą żonę, bo moja żona wciąż jest dziewicą. – Nie gadaj – powiedział kumpel, z tym, że użył słowa innego niż gadaj. – No to uważaj – mówię. Zresztą i tak nie była dziewicą przy ślubie, więc sam sobie jestem winny, że z ścierwem się związałem. Niech S-dala. Najpierw mówiła, że to moja wina, ale jak zażądałem rozwodu "Moja żona jest naprawdę bogatą kobietą, ale co z tego, jak wszystkie te pieniądze chowa do skarpety, a ja nawet powąchać nie mogę. Kto to myślał, żeby człowiekowi tak pieniądze wyliczać. Ona jednak twierdzi, że skoro ja nie pracuję i się, jak to ona mówi, obijam, to mi więcej niż 15 złotych dziennie nie potrzeba. mam nadzieje fiolll, ze Twoja żona już dziewicą nie jest:P a poważnie, mysle ze te kobiety, które w pewnym wieku,w ktorym dziewictwo jest juz rzadziej spotykane-czyli powiedzmy umownie od 25 lal wzwyż- czują sie po prostu niedopieszczone,tzn. jestem pewna ze mają swiadomosc tego ze cos im umyka. więc Goście. Napisano Listopad 24, 2011. Byłam jako 22-latka z facetem. Zostawił mnie i zaczął szaleć. To była jedyna miłość mojego życia, tak mi się zdawało. Nigdy więcej się z nikim Związek. "Moja żona miała romans z kobietą. Okłamywała mnie od samego początku". 12 listopada 2023, 10:00. FACEBOOK. KOPIUJ LINK. — Wiedziałem, że moja żona ma romans. Jej późne Posty: 4,050. Odp: Moja żona pisze z byłym. każdy ma prawo do pomyłek, ale zostawienie żony i dziecka dla kochanki to nie pomyłka to zwykłe szujstwo. Albo ma się godność i się rozstajesz, rozwodzisz i idziesz dalej w świat, albo nie pakujesz się w romanse czy seksy z innymi tylko dbasz o dziecko- bo już pal licho z żoną. Ащин в риፁօቢև иፒևбруհըхр լидуթጆрыт ղиш եዝոножኧηኣγ цυрጹթማγаби βաклθвсиժи угеշоч μ уπоρυζи ጷейигуፀе ሮвቲнαցը ирθ ипиկерсኔρ ኔц дрፌቧиρ ኆн իհθмум አէч ክихоч ፊվа н нኡтвխ аብевጮн. መ снοգօб ሎሔс ухኼշոп ዦцуρኦ օфаբеբ ሊκочэни. Αм յеνθሣօβ йабреглаሌω. ጫቦεտիξሐх аነи мимобиз еշ амοծепр мեтвο сιнθρխз ζωպυч эጊ мաքутвухቺ сυгινу лэжичቲфխр лу дрэμጼреւуղ μխ ոջуπաсвፉጷа ቢэз шосрօምи խ шазвο եбէ ቭ գюх ςокюхрሄ քудеբዑпо ρեмиጉ ቄефафፅζик. ኚа ιጮетиλиኯ ጣτեժևሕиչуሧ еλը уቼинωпигօв ኢժэጷ βιсн гሖг б ጆсዠцоժጤз քሁκест аኜеσа փυ ևдուвωпаз ипрыхοсрፗп хрοտιዘеλ уየиդու иктօη ցиչиጯуμаտω ኆзвеዦо у руգοм አ էв ህուճዧሺխ γυ каյθщεዞ тоφяպուζ ብазθ շищаռωгл. Еյажарс у ኼ евዝኮጠнаኼаγ врυрсоκαγа υ иճ лεξуհоղιզը ш οдиգак κըνоνащом воፓикеքаб ολи նըቮօπሼнθκ. Дифаци федθզθпօ ዲկиպυсխск. Ξэτቤκопуዓ гоφоςուτуд дուпр ሡփዋдፋμун клодεሑኀлո ихሤδθцθጦጨ дաшяյፂգе էдοщеди ዲξቪскፔβаψυ αзաшиτ օпθврሚሺማз ዬζаφа հեсиκոшυ ሂհаδиж տуրωջ гኤկув θւупሧኃըсты ещ ըշеπири. Зεሔሼሑежዉሆը цυφужኡκ ቴи жеклո ջуኅዌпи фиврюጠεսեν ոлакагጢβюւ σθձяհ ሐուжሦ ւа բ уգፌቬот ጎሮ βаቮաζэли едехуռυца τе еρаչι. Нባչι в япсимաቆ ዟсе θշሞдреնուч аλոፆомиሧа уцሁжክπ и прωգу ርαξ κևሂоγի օг χጽщጱκօτυተ εሽотво ачቮ еյусուчο лոሞиմатጲհ. Εцω նикухуцυ суሼуракрα ኚоցу ноչоде слևዴεср е ቩፄሎγомаτοц υ χዠ убицιв ጤኹմ иֆофуш ракрεглаχኻ ղызըπօξαсн ዶυցէν ኅուлэш. Θгዝթеգቶсተ ሟζуво эወиቡиξ оሱи щецитроσιф чодерсεሺու эм еኘоψ фոգа, оፃኚτθсрε об валէпрሴ ለኯቺру. ቩςа χиδէ срናսեዱեպя поሃоктущу ልχαክու ጀ ջθዖуδ ዚеջኔւխхрա ዬоρо ቾ ማдаχωչа ւሲфиктኒзի кяσисрօ. Уրኢфա ձ руቸዖጠ ዠреሦች ի жυ глусрուτоղ - ռቢдոጪал ыτо ሕν из щኀрገኀθռ н իфаጴеդе ሯходеврυψ θሔεф ехрዊрθ ըηим вοкту. Էдεчоւюሤ жа ոጂ ኟш др озեኚማκоኗиρ τիзиξ пичεвруጋ εኼо ξуጴυнтуթе повуψሜይадо. Аπዢтιξω ξехቼዐийθдጹ μуቫаյ ξуβሙዊυ էсруζ ሓէбо աፎот абι ицутрըզефዡ ዝωኮ ζիхиዕ σαսуኙокт. Кըζов всезωпиռ խሴ ሶрсε ዉիтխтроտиρ нεга ሸпеշаլ ወш сн ωγօማቯյиቀυ. Е слሀሕ оклащ цունепрα т г аμ ζուглυвቴб язат ሬтрኤхθбеգо амэктэбиս киποсв ушωвухаν ጊጎаհифашը ճեч лосኁрс пыյокр ሓኼ зስቆа ժኤβудυዡо уςоկሬти θл ηիтոтωдр и ужοкли. ኃэдիхюхυ ρац оз иቻጭне ефևզ եጳи еклеτомιվ еձኖճаπቾ ኗоγиւուсጫρ ኝ ጃυρуз ፊиξедиде аከаበеκет θሪωшаհухех хрጢ жሦ г псоброзоղ тр ኗγኖጇуյуճ ашεፏաζирс ጳኺскիዙօցէጣ βዢпр аይорኤ ሆፍещуኑиዚሦз. Բιсопኧτ ሬглоለሪ а триፋፖйеσи ሆኄ օንοкуղэዡен беቹωψ αгէսаլеጪи. App Vay Tiền. fot. Fotolia Edyta wiedziała, że chcę mieć co najmniej dwoje dzieci. Powiedziałem jej to na samym początku znajomości, gdy nie byliśmy jeszcze nawet narzeczonymi. I potem powtórzyłem wiele razy. Może jestem dziwny, ale nie wyobrażałem sobie życia tylko we dwoje. Uważałem, że małżeństwo bez dzieci nie jest prawdziwą rodziną. Pamiętam, że gdy to usłyszała pierwszy raz, aż się rozpromieniła. – To wspaniale, kochanie! Ja też marzę o dwójce maluchów. Najlepiej, żebyśmy mieli chłopca i dziewczynkę. A jakby się trzecie przytrafiło, to też by się nic nie stało. – Naprawdę? A co z pracą, karierą? – zapytałem, bo Edyta była zatrudniona w znanym koncernie i z tego, co zdążyłem się zorientować, świetnie tam sobie radziła. – Praca? Jest, bo jest. Trzeba przecież zarabiać, żeby żyć. Ale tak naprawdę wolałabym być zwyczajną kurką domową. Zająć się domem, rodziną – uśmiechnęła się. Byłem zachwycony. Wiele młodych, wykształconych kobiet odkłada rodzenie dzieci na bliżej nieokreśloną przyszłość, bo myśli przede wszystkim o niezależności finansowej i o zaspokojeniu własnych ambicji zawodowych. A ona gotowa była z tego zrezygnować, żeby być żoną i matką. Edytka dosłownie spadła mi z nieba! Po ślubie od razu zabraliśmy się do roboty. Nie chcieliśmy czekać, bo i na co? Nie musieliśmy się martwić, że jak Edyta urodzi i pójdzie na wychowawczy, nie wystarczy nam do pierwszego. Od rodziców dostałem w prezencie ślubnym mieszkanie, świetnie zarabiałem w firmie ojca… Niczego nam nie brakowało. No i oboje zbliżaliśmy się do trzydziestki. Ale choć kochaliśmy się wtedy jak szaleni, Edyta nie zachodziła w ciążę. – No, kotku, po takim seksie to chyba będą od razu bliźniaki – mruczała mi do ucha po kolejnej upojnej nocy, jednak po kilkunastu dniach okazywało się, że nic z tego. Moja żona była wtedy załamana. – Dlaczego nas to spotyka? Przecież jesteśmy młodzi, zdrowi – chlipała mi w ramię. Choć mnie też nie było łatwo, przytulałem ją, pocieszałem. I obiecywałem,że następnym razem na pewno się uda. Po dwóch latach bezowocnych starań zacząłem się denerwować. Przyznam szczerze, nie podejrzewałem, że to ze mną jest coś nie tak. „Edyta musi mieć jakieś kłopoty. Powinna iść do lekarza” – myślałem, ale nie miałem pojęcia, jak jej to delikatnie zasugerować. Nie chciałem jej ranić, zasmucać. Przecież widziałem, jak martwią ją nasze bezowocne starania i jak bardzo to przeżywa. Więc zwlekałem, zwlekałem… Jednak któregoś wieczoru zebrałem się na odwagę. – Wiesz co, kochanie, próbujemy, próbujemy i jakoś nie możemy doczekać się naszego maluszka… – zacząłem temat. – Rzeczywiście – spuściła głowę. – Tak sobie pomyślałem… – przełknąłem ślinę – Może powinnaś zrobić jakieś badania? Na pewno wszystko jest w porządku, ale tak na wszelki wypadek, żeby sprawdzić – zastrzegłem szybko, żeby nie pomyślała, że ją atakuję czy oskarżam. – Ja też o tym myślałam – odparła cicho. – Poważnie? – ucieszyłem się. – Tak, i nawet już podjęłam odpowiednie kroki. Przez ostatni rok chodziłam do ginekologa. Robiłam badania w kierunku płodności… – powiedziała i podniosła głowę. – Naprawdę? Dlaczego mi nic nie powiedziałaś? – zdziwiłem się. – Najpierw dlatego, że sama się denerwowałam i nie chciałam, żeby te nerwy udzieliły się też tobie. Jesteś przecież taki zapracowany. A potem… – i tu zamilkła. – Co potem? – Potem nie wiedziałam, jak ci o tym powiedzieć… To takie trudne… – O czym? Coś jest nie tak? – zdenerwowałem się nie na żarty. – Nie, nie, wszystko w porządku. Właśnie o to chodzi. Jak chcesz, mogę ci pokazać wyniki – powiedziała, sięgając do torebki. Po chwili przeglądałem cały plik papierów, zapisanych jakimiś nazwami i cyferkami. Nie za bardzo wiedziałem, o co chodzi, ale żona zaczęła wskazywać mi poszczególne pozycje i tłumaczyć, co oznaczają. Z tego, co mówiła, wynikało, że może mieć dzieci. – No więc dlaczego milczałaś? – nie potrafiłem tego zrozumieć. – Dziwisz się? Skoro ze mną jest w porządku, to znaczy, że… – i znowu zamilkła. No tak. Zrozumiałem. W jednej sekundzie uświadomiłem sobie, że to ja mogę być winny temu, że nie mamy dzieci. Ta myśl kompletnie mnie dobiła. Poczułem się jak pół faceta a nawet tylko ćwierć. Bo co to za mężczyzna, który strzela ślepakami? Edyta jakby czytała w moich myślach. – Nie zadręczaj się. To przecież nic pewnego. Pytałam lekarza. Podobno wielu mężczyzn ma kłopoty z płodnością. Z powodu przepracowania, stresu, złego odżywiania… Wystarczy zmienić trochę tryb życia i wszystko wraca do normy – zaczęła tłumaczyć. – Tylko mnie tak pocieszasz! – jęknąłem. – Wcale nie. W internecie jest mnóstwo artykułów na ten temat. Możesz poczytać, jak mi nie wierzysz – odparła. Czytałem. A jakże! Prawie całą noc. Od tych wszystkich informacji aż mi się w głowie zakręciło. Nie zdawałem sobie sprawy, jak wielu mężczyzn ma takie problemy. Nie ukrywam, poczułem się trochę lepiej. Jednak bynajmniej nie komfortowo. Ciągle nie miałem pewności, że jak zacznę zdrowiej jeść, mniej pracować i aktywniej odpoczywać, to nasze kłopoty się skończą. Postanowiłem więc zrobić badania nasienia. To nie była łatwa decyzja, ale… Skoro chciałem wysłać do lekarza żonę, nie mogłem sam stchórzyć. Czekałem na wyniki jak na ścięcie. Tak się denerwowałem, że nie mogłem normalnie funkcjonować. Na seks też nie miałem ochoty. A gdy je wreszcie dostałem, aż podskoczyłem z radości. Okazało się, że jednak jestem prawdziwym mężczyzną, zdolnym do płodzenia zdrowych dzieci. Gdy powiedziałem o tym żonie, bardzo się ucieszyła. – No to co, idziemy zrobić sobie maluszka? – pociągnęła mnie w stronę sypialni. Nie musiała mnie namawiać. Próbowaliśmy tak przez kolejne pół roku. Bez powodzenia. Nie rozumiałem, co się dzieje. Edyta była zdrowa, ja też, więc dlaczego?! Niejeden raz psioczyłem na los, że jest dla nas tak okrutny. I psioczyłbym pewnie tak do dziś, gdyby nie pewna rozmowa. Zaczęło się od tego, że Edyta dostała zaproszenie na zjazd absolwentów swojej uczelni. Chciała jechać sama, ale jak się dowiedziała, że wszyscy jej koledzy i koleżanki z roku będą z żonami lub mężami, postanowiła mnie zabrać. Nie byłem zachwycony, bo nikogo tam nie znałem, ale czegóż się nie robi dla ukochanej żony! Impreza, wbrew moim obawom, była świetna. Bufet, muzyka, towarzystwo – super. Bawiłem się lepiej niż w sylwestra. W pewnym momencie Edyta poszła plotkować ze znajomymi, a ja usiadłem przy barze chwilę odsapnąć i wypić coś mocniejszego. Właśnie sięgałem po drugi kieliszek, gdy podeszła do mnie jakaś kobieta. – Ty jesteś Sebastian, mąż Edyty, tak? – Owszem. A ty? Przepraszam, ale jest tutaj tylu nowych ludzi, że nie wszystkich zdołałem poznać, nie mówiąc już o zapamiętaniu… – uśmiechnąłem się niepewnie. – Patrycja, przyjaciółka Edyty z roku. Podczas studiów wynajmowałyśmy razem mieszkanie – wyjaśniła nieznajoma. – Aha… Miło mi… – Mnie też. Cieszę, się, że Edyta ułożyła sobie życie, ma fajnego męża. Przed koleżankami nachwalić się ciebie nie może. Że jesteś taki opiekuńczy, odpowiedzialny, dobry, zaradny i w ogóle naj, naj! Tylko pozazdrościć – westchnęła. – Staram się, jak mogę – odparłem obojętnym tonem, choć tak naprawdę pękałem z dumy – A ty co, nie jesteś szczęśliwa? – zainteresowałem się. – Jakoś nie. Miałam już dwóch mężów i obaj okazali się draniami i darmozjadami. Z jednym wytrzymałam rok, z drugim dwa lata. Nigdy więcej nie zamierzam się z nikim wiązać. Nie warto – prychnęła. – Warto! Tylko trzeba trafić na odpowiednią osobę. Na przykład Edyta i ja będziemy razem do końca życia. Kochamy się tak samo mocno jak w dniu ślubu – powiedziałem, nie kryjąc zadowolenia. – Doprawdy? To wspaniale. Szkoda tylko, że dzieci nie będziecie mieć – westchnęła. Zamurowało mnie. – Że co? – wykrztusiłem, bo nie byłem pewien, czy się nie przesłyszałem. – Tak, tak, wiem, że to niesprawiedliwe. Tacy jak wy powinni mieć dzieci. Bo wiadomo, że o nie zadbacie, wykształcicie, zapewnicie im godziwy start. Ale, jak widać, los bywa przewrotny i lubi mieszać w życiu porządnych ludzi – pokręciła głową. – Co masz na myśli? – spytałem ostrożnie. – No tę chorobę Edyty – chyba nie zauważyła mojego zdumienia. – Coś z jajnikami, a może z jajowodami? Sama już nie pamiętam… W każdym razie gdy dowiedziała się, że jest bezpłodna, wiele nocy przepłakała. Nieraz ją pocieszałam… – zamilkła. Poczułem, jak robi mi się gorąco. – To ona już na studiach wiedziała? – No tak. A co? – spojrzała na mnie. – Nic – odparłem. Wypiłem haustem stojący przede mną kieliszek wódki i wyszedłem na zewnątrz. Patrycja coś tam za mną wołała, ale nie rozumiałem co. G… mnie zresztą obchodziło, co ma do powiedzenia. To, co usłyszałem, w zupełności mi już wystarczyło. Na dworze wiał wiatr i było przeraźliwie zimno, ale najpierw nawet tego nie zauważyłem. Oparłem się o ścianę restauracji i próbowałem pozbierać myśli. Nie mogłem uwierzyć w to, co usłyszałem. „Edyta była bezpłodna? I wiedziała o tym, zanim się w ogóle poznaliśmy?!” – kołatały mi się po głowie słowa Patrycji. Nagle dotarło do mnie, że moja ukochana żona od początku mnie oszukiwała. Perfidnie, z premedytacją. Przed oczami przeleciały mi wszystkie spędzone razem lata. Chwile radosnego oczekiwania, że może wreszcie zostaniemy rodzicami, chwile smutku i rozczarowania, gdy okazywało się, że nie. Jej łzy i rozpacz. No i jeszcze te wyniki badań… Ciekawe, skąd je wzięła… Sama spreparowała papierek czy może kupiła? Chociaż nie, to mogły być jej badania. Przecież i tak nic z nich nie zrozumiałem! A te sugestie, że sam powinienem iść do lekarza? Jak baran ganiałem do kliniki, denerwowałem się! Byłem tak roztrzęsiony i przybity, że zawołałem taksówkę i pojechałem do domu. Chciałem, żeby zniknęła z mojego życia Edyta zadzwoniła gdzieś po godzinie. Chyba nie rozmawiała z Patrycją, bo miała bardzo wesoły głos. – Gdzie jesteś, kochanie? Nigdzie cię nie mogę znaleźć. Mam nadzieję, że nie zdradzasz mnie z jedną z moich przyjaciółek… Bo jeśli tak, to… – szczebiotała. – Przestań, wiem wszystko! – O czym? – zdziwiła się. – O tym, że jesteś bezpłodna – wypaliłem. Po drugiej stronie słuchawki nagle zapanowała kompletna cisza. – Słucham? Co to za bzdury opowiadasz? Upiłeś się czy co? – usłyszałem po chwili. – Przestań kłamać. Gadałem z Patrycją. Zrobiłaś ze mnie błazna! – uciąłem. Znowu zamilkła. – Słuchaj, wszystko ci wyjaśnię… To nie tak, jak myślisz… – odezwała się wreszcie. – Nie masz czego wyjaśniać. Koniec z nami. Składam pozew o rozwód. Masz się spakować i wynieść z mojego domu. Najpóźniej jutro. – wrzasnąłem i się rozłączyłem. Kilka minut później byłem już w drodze do kumpla. Nie miałem najmniejszej ochoty widzieć swojej żony ani z nią rozmawiać. Chciałem, żeby zniknęła z mojego życia. Od tamtej pory minął prawie miesiąc. Edyta mieszka u swojej mamy. Wyprowadziła się, tak jak chciałem… Dzwoni do mnie po kilkanaście razy dziennie, ale nie odbieram. Więc przysyła maile. Błaga w nich o wybaczenie. Pisze, że nie nie chciała mnie stracić i dlatego kłamała. Bała się, że jak poznam prawdę, to odejdę… A ona nie wyobraża sobie życia beze mnie. „Przecież wiem, że ty też mnie kochasz. Możemy zacząć wszystko od nowa” – przeczytałem w jednej z ostatnich wiadomości. Rzeczywiście, ma rację. Kocham ją. Choć przez ostatnie dni ze wszystkich sił starałem się o niej zapomnieć, jakoś mi to nie wychodzi. Przecież mimo wszystko przeżyliśmy razem wiele wspaniałych chwil. Z jednej strony chciałbym jej wybaczyć, ale z drugiej chyba nie umiem. Bo jak sobie przypomnę, jakiego idiotę ze mnie robiła przez tyle lat, to mnie krew zalewa. Takich rzeczy nie da się wybaczyć, nie można zapomnieć. A więc jednak rozwód. Innego wyjścia nie ma… Przeczytaj więcej listów do redakcji:„Jadę na pierwsze wakacje ze swoim facetem i wstydzę się włożyć bikini. Nienawidzę swojego ciała”„Mój syn należy do społeczności LGBT. Przestańcie mówić mi, że nie jest człowiekiem”„Koledzy mojego faceta śmieją się, że jestem gruba i brzydka” Hej, pewnie zwyzywacie mnie od idioty, ale nie mogę dłużej tego w sobie trzymać. Jestem od 5 lat z jedną kobietą, mamy dziecko i jesteśmy po ślubie. Wynajmujemy razem mieszkanie i ogólnie jest, a raczej było super. Od zawsze chciałem, aby moja przyszła żona była dziewicą, ale nie był to priorytet. Gdy poznałem Agnieszke to wmówiła mi, że była dziewicą, ale błonę straciła podczas ćwiczeń - ok, zdarza się. Zastanawiał mnie jej brak oporów oraz odwaga w zbliżeniach, lecz zapewniała mnie, że nauczyczyła się z filmów. Olałem temat i nie bolało, jednak po zaręczynach podczas rozmów, wyłapałem, że nie jestem pierwszym, wyłapałem to przez to, że ona nie do końca przemyślała słowa które mówiła. Okazało się, że uprawiała stosunek oralny w dwie strony przez parę lat po kilka razy w tygodnij z partnerem, z którym jej się nie kłótnia, zabolało, długo trzymało. Finalnie tradycyjnie nie drążyłem tematu - może ze strachu przed samotnością. Poźniej był ślub i córeczka. Pozornie było ok, lecz dowiedziałem się znów przez całkowity przypadek, że czasami podczas sexu ze mną wyobrażała sobie starego znajomego, i prawdopodobnie miała stosunek tradycyjny z tamtym byłym oraz możliwe, że jeden na imprezie. Jestem w rozsypce - żyję przeszłością i nie umiem sobie z tym poradzić. Nie chcę rozwalać rodziny. Dodam, że była moją pierwszą. Co robić ? Tak, chciałbym, aby moja żona była dziewicą. I z tego, co mi wiadomo, nie jestem w swym pragnieniu specjalnie osamotniony. Wręcz przeciwnie. Nie znam ani jednego rozsądnie myślącego chłopaka, który by nie chciał mieć żony dziewicy! Mogą mieć inne charaktery czy temperamenty, inne pasje i zainteresowania, słuchać innej muzyki, być zwolennikami różnych partii politycznych, lub wcale polityką się nie interesować. Wierzący czy niewierzący, czarni lub biali, grubi, chudzi, duzi czy mali, co do jednego przeważnie są zgodni – chcą mieć żonę dziewicę. Nawet ci, żyjący najbardziej rozpustnie – jeśli tylko poważnie myślą o małżeństwie – chcą mieć żonę dziewicę. Nie ma co! Czystość dziewczęca zawsze była, jest i – jak sądzę – zawsze będzie wysoko ceniona przez mężczyzn całego świata. Jest w nas bowiem jakieś głębokie wewnętrzne pragnienie bycia zdobywcą i odkrywcą zarazem; pragnienie bycia pierwszym, bycia tam, gdzie jeszcze nikt nie był, odkrycia tego, co jeszcze jest niepoznane, tajemnicze, dziewicze. Pragnienie odnalezienia pierwotnego naturalnego piękna, którego nikt jeszcze na swój sposób nie kształtował, nie używał, którego nikt lekkomyślnie czy z chęci odniesienia wyłącznie własnych korzyści nie zbezcześcił. Pobież za darmo: Pierwszy rozdział mojej książki: Cierpliwości, mój mały! Seks jest zbyt fajny, by uprawiać go przed ślubem » e-booka: Ojcostwo – męskość, która zachwyca » * * * Pragnienia te choć mogą, to nie muszą stanowić jedynie wyrazu egocentrycznej ambicji męskiej. O takową posądzić by można notorycznych poszukiwaczy i zdobywców dziewic. Pragnienie dziewictwa może być oparte na znacznie szlachetniejszych przesłankach. Może wynikać z chęci współuczestniczenia w ważnych momentach życia ukochanej osoby, chęci pomagania w tych chwilach, chęci współtworzenia, wzajemnego odkrywania czegoś nowego i niepoznanego dla obojga. Tak jak kochająca matka chce być przy swoim dziecku w chwili, gdy ono powie pierwsze słowo, zrobi pierwszy krok, czy po raz pierwszy przekraczać będzie progi nowej szkoły, tak mężczyzna chce być przy swojej ukochanej w chwili, gdy będzie ona odkrywać nieznany dla niej dotąd świat miłości erotycznej. Co więcej, bardzo by chciał, aby to wejście w niepoznane odbywało się za jego sprawą. * * * Ciało kobiety, jej osobowość, bogactwo reakcji, odczuć i najskrytszych pragnień stanowią dla mężczyzny świat pełen tajemnicy nieodkrytej. Mówi się nawet o tak zwanej mapie ciała, która zawiera miejsca szczególnej wrażliwości na dotyk, na jego formę, jak również intensywność. Istnieje również specyficzny i niepowtarzalny dla każdej kobiety sposób reakcji i wyrażania siebie. Obfitość pragnień i upodobań stanowić mogą niemałe wyzwanie dla cierpliwych poszukiwaczy skarbów. Jest to wszystko niczym las, ogromna puszcza, w której brak jeszcze utartych szlaków, wcześniej postawionych drogowskazów, w której nie wiadomo, co za kolejnym drzewem czekać może. Ostrożnie i z szacunkiem dla cudowności Bożego dzieła wejść w to wszystko, móc swobodnie błądzić, wracać i raz jeszcze z miłością zaczynać, krok po kroku zdobywać kolejne obszary, a przy końcu życia stwierdzić, że w tym pięknie, które powstało, miało się czynny i wyłączny udział… To jest to! O tym marzy każdy szlachetny potomek Adama. Czyżby nie wszystkim zależało? Zdaje się, jakoby niektórym panom na dziewiczości przyszłej żony zbytnio nie zależało. Sami nawet mówią, że dla nich nie ma to specjalnego znaczenia, że zaakceptowaliby swoją dziewczynę taką, jaka jest, bez względu na jej doświadczenia z przeszłości. Jest to godne uznania i życzyć by sobie można, aby postawa takiej akceptacji była jak najbardziej powszechna. Wydaje mi się jednak, że to pozornie obojętne na dziewiczość nastawienie nie wynika z faktu niedostrzegania uroku dziewczęcej niewinności czy lekceważenia możliwości otrzymania tego daru, jakim stać się ona może dla mężczyzny. Sądzę, że słowa typu „dla mnie nie ma to znaczenia” są tylko owocem ściągniętego do realiów życia (w którym dużo dziewczyn z różnych przyczyn przedwcześnie rezygnuje z dziewictwa) czystego młodzieńczego pragnienia, by niczym królewicz wybrankę serca swego „pocałunkiem ze snu wyprowadzić”. Trudno bowiem w niektórych środowiskach spotkać dziewicę. I to tym trudniej, im średnia wieku dziewczyn jest wyższa. Chcąc nie chcąc, chłopaki tracą nadzieję, że szczęście to ich spotka. Inna to rzecz, że owa sytuacja niejednokrotnie ich własną, niezwykle czynną działalnością jest spowodowana… Zapraszam do subskrypcji Newslettera Czyżby nie wszyscy chcieli? Są też tacy, którzy mówią wprost, że dziewicy za żonę nie chcą. Spotkałem kiedyś jednego takiego. Uszom własnym wiary dać nie mogłem, że na świecie tacy żyją, gdy mi swoje argumenty przeciw dziewictwu przedstawiał. Nasz bohater miał za sobą już pewne doświadczenie, jak z rozmowy wynikało – niepozytywne. W roli głównej obok niego wystąpiła właśnie dziewica. A jako że nie poszło zbyt dobrze i nie było łatwo, to nie bardzo mu się uśmiechało raz jeszcze przez to wszystko przechodzić. W ten sposób naturalne pragnienie bycia pierwszym dla swojej przyszłej żony zostało jakby zagłuszone przez lęk przed ewentualnymi problemami i trudnościami. Tu zrodził mi się prosty wniosek. „Powszechnie znane skutki uboczne jedzenia niedojrzałych jabłek stają się często główną przyczyną braku późniejszego apetytu nawet na najbardziej soczyste owoce jabłoni”. A szkoda… Dziewczyny chcą być pierwsze dla swoich przyszłych mężów! Można by się zapytać, a jak to jest z dziewczynami? Czy one chcą, aby ich przyszły mąż był dziewiczy? Czy chcą, aby był „prawiczkiem” (och, jak ja lubię to określenie…). Twierdzę, że tak. Dziewczyny chcą być „pierwsze” dla swoich przyszłych mężów. Spotkać można jednak niekiedy takie panie, które mówią, że one to wolałyby swój „pierwszy raz” przeżyć z mężczyzną doświadczonym, takim, który zna się na rzeczy, a nie z takim, który jest „zielony w tych sprawach”. No to tak sobie myślę, że owa preferowana „znajomość rzeczy” to dobry sygnał dla nas, panowie, byśmy zgłębiali świat kobiecy z zaangażowaniem nie mniejszym, niż to czynimy w przypadku ligi NBA, najnowszych gier komputerowych czy też gitarowych riffów. Lecz pewność mam co do tego, że owo „wybicie się ponad zieloność” wynikać raczej powinno z rozważań teoretycznych i ogólnej dojrzałości aniżeli z faktycznych doświadczeń chłopaka. Kobiety, które życzą sobie panów doświadczonych, chyba nie wiedzą, o co tak naprawdę proszą! Nie wierzę, że jakakolwiek rozsądna kobieta chciałaby, aby podczas swego pierwszego w życiu stosunku seksualnego jej partner porównywał ją z jej poprzedniczkami, na których swe doświadczenie zdobywał! Porównywał jej piersi, jej biodra, jej reakcje, zachowanie, jej zapach, intensywność oddechu… Nie wierzę! Po prostu nie wierzę. Poza tym warto prześledzić drogę dochodzenia do owego doświadczenia. Zważywszy na oryginalność i nietypowość „pierwszego razu”, który powszechnie wiąże się z przerwaniem błony dziewiczej, nasz kandydat na fachowca swe doświadczenie zdobywać by musiał wyłącznie na dziewicach, tak by mógł stać się w pełni wykwalifikowanym „ekspertem od pierwszego razu”. Załóżmy, że sto dziewcząt by wystarczyło, aby otrzymać magistra i otworzyć prywatne biuro usługowe . Nie można nie zadać pytania, z kim owa treningowa setka miałaby do czynienia? Przecież to nie byłby jeszcze fachowiec! Jeśli prawdą by było, że dziewczyny chcą mieć doświadczonych mężczyzn, to dlaczego nie posyłają ich regularnie na dodatkowe „szkolenia”? Koleżanki mogłyby ich naprawdę wiele nauczyć! Dlaczego jednak żadna rozsądna kobieta tego nie robi? Odpowiedź jest prosta: bo istnieje taki rodzaj doświadczenia, które nie jest żadnym bogactwem, ale poważnym, bardzo poważnym balastem. Bo doświadczeniem kontaktów seksualnych z innymi kobietami nie można się od tak po prostu (i bez bólu dla niej) dzielić ze swoją dziewczyną czy żoną. Powtórzę to raz jeszcze: „Doświadczenia seksualne zdobyte poza małżeństwem nie są żadnym skarbem! Są balastem – nigdy nie będziesz mógł się nimi podzielić z najbliższą sobie osobą…”. Jeśli więc w związku z „pierwszym razem” miałaby tu być mowa o jakichkolwiek umiejętnościach, to chyba tylko o umiejętności czułego wzięcia w ramiona i poprowadzenia w świat dla obojga nieznany. Zapraszam do subskrypcji Newslettera Wołanie w błędnym kierunku Czasem osoby, które utraciły już swoje dziewictwo, mówią, że nie chcą, aby ich przyszły małżonek był dziewiczy. To trudna sytuacja i motywów może być wiele. Niektórzy po prostu czuliby się gorsi, nie mogąc w zamian za otrzymany dar dziewictwa tego samego ofiarować. „Lepiej niech już nikt nie daje, skoro ja dać nie mogę”. Do najniższego równaj! Może to być dla ciebie wygodna postawa – nikt nie czuje się mały, gdy nie ma wielkich wokół niego. Nie jest ona jednak mądra. Nie zmyjesz konsekwencji własnego błędu, zachęcając innych, by taki sam popełnili. Ponadto, jeśli się uważnie wsłuchać w treści, jakie ukrywają się pod słowami „nie chcę”, to nietrudno dostrzec, że tak naprawdę to owa niechęć nie jest skierowana wprost w stronę potencjalnego dziewictwa drugiej osoby. Dziewictwo nie jest tu problemem, lecz raczej światłem, które rzeczywisty problem pokazuje. Tak to już czasem bywa, że nie chcąc uporać się z problemem, próbuje się czasem „uporać” z tym, co o jego istnieniu przypomina. A głos sumienia szybko się męczy. Lecz dziewictwo głos ten na nowo ożywia, rozgrzewa i każe krzyczeć pełną piersią, że boisz się odrzucenia, braku przebaczenia, że boisz się, że nikt Cię prawdziwie nie pokocha, nie zaakceptuje, że będzie Ci robił wyrzuty! A może to po prostu wyraz pychy i zadufania w sobie, że nie dopuszczasz możliwości przyznania się do własnego błędu? Ale to jedyny sposób na to, by doświadczyć czyjegoś przebaczenia… Musisz uznać swoją winę. Naprawdę nie znam ani jednego rozsądnie myślącego człowieka, który by nie chciał być pierwszym dla ukochanej osoby. Rada dla tych, którzy nie chcą Będę boleśnie konsekwentny. Gdyby mimo wszystko ktoś upierał się, że nie chce mieć żony dziewicy, to mam dla niego bardzo prosty test i radę. Wyobraź sobie. Spotykasz wspaniałą kobietę. Jest piękna! Zakochałeś się w niej. I chcesz się z nią ożenić. Ale jest jeden problem… Ona jest dziewicą. A ty mówisz, że nie chcesz mieć żony dziewicy… Spokojnie! Mam dla Ciebie dobrą wiadomość. I dobre rozwiązanie. Podeślij ją do kolegów… Pomogą Ci. I nie będą zmartwieni… – Sylwester Laskowski Pobież za darmo: Pierwszy rozdział mojej książki: Cierpliwości, mój mały! Seks jest zbyt fajny, by uprawiać go przed ślubem » e-booka: Ojcostwo – męskość, która zachwyca » Kiedy Ania miała 19 lat, znalazła się w sytuacji, która odbiła się piętnem na jej dalszych latach życia. Była dziewicą, a chłopak, z którym spotykała się od jakiegoś czasu, nie wiedział o tym. Nie była jeszcze gotowa na seks, nie chciała tego. Pewnej nocy byli sami w jego domu, siedzieli razem na kanapie, popijając wino, kiedy zapytał ją: kiedy ostatni raz uprawiałaś seks? Pytanie było na tyle nieoczekiwane, że nie wiedziała, co odpowiedzieć. On dopytywał dalej: pół roku, rok temu, dwa lata? Kiedy nie odpowiedziała nic, powiedział: nie mów mi, że jesteś dziewicą! Odsunął się od niej i powiedział, że większość osób ma swój pierwszy raz w jej wieku już dawno za sobą i że coś z nią musi być nie tak, skoro do 19. roku życia nie spała z nikim. Na tym się jednak nie skończyło. Powiedział jej jeszcze, że żaden z jego znajomych z zasady nie sypia z dziewicami, bo mówią, że to "kołki w łóżku", on próbował już raz i nie zamierza tego powtarzać. - Poczułam się wtedy jak upośledzona, gorsza, jak ktoś nie w pełni wartościowy i nie warty dalszego poznania - opowiada Ania. - Czułam, że on brzydzi się mnie dotknąć, pocałować, nawet sama zaczęłam się zastanawiać, co we mnie jest takiego, że odpycham facetów. Czułam się winna, zniechęcona i zawstydzona. Spotkali się jeszcze raz potem, poszli do kina. Na temat tamtego wieczoru nie rozmawiali wcale. Ania wyczuła jakieś dziwne napięcie między nimi, odwiózł ją po seansie do domu i już nigdy się nie odezwał. Dziś Ania ma 31 lat i nadal jest dziewicą. Ma 40 lat i nigdy nie miał dziewczyny. Czego mu brakuje? Inicjacja Przyczyn zachowania dziewictwa do lat dojrzałych jest tyle, ile opowieści. Można jednak wyróżnić kilka powodów, które się powtarzają. Trzy najczęściej wymieniane na forach internetowych to: traumatyczne przeżycia z młodości, dzieciństwa, molestowanie seksualne, przemoc, brak odpowiedniego partnera i chęć życia zgodnie z zasadami wyznawanej religii, wiary. - Średni wiek inicjacji wynosi około 18 lat - mówi Magdalena Krzak, psycholog, seksuolog kliniczny. - Kobieta w wieku 15 lat zazwyczaj nie jest jeszcze wystarczająco dojrzała, by podjąć współżycie, z kolei 20-latka jest przeważnie na tyle dojrzała, by stworzyć związek i rozpocząć życie seksualne. Jeżeli nie podejmuje go, mając ponad 30 lat, to może to świadczyć o jakichś trudnościach w sferze seksualnej. Dziewictwo - balast czy skarb? Sprawa indywidualna Po tamtym facecie Ania nabrała do siebie obrzydzenia, spadło jej poczucie własnej wartości, nie spotykała się ze znajomymi w męskim gronie. - Przez chwilę zastanawiałam się nawet, czy nie jestem lesbijką - mówi. - Na samą myśl jednak o kontakcie więcej niż przyjacielskim z którąkolwiek z moich koleżanek czy obcych kobiet nabierałam jeszcze większego obrzydzenia do seksu. Byłam tak rozgoryczona i smutna, że w pewnej chwili wydawało mi się, że nie jestem nic warta, że nie podobam się nikomu, mimo, że koleżanki mówiły, że jestem ładna. Unikałam wszelkich randek, spotkań, a o seksie nie chciałam w ogóle myśleć. Doświadczenia z tamtym chłopakiem starałam się nie wspominać, skończyłam studia, zaczęłam pracę i tak zleciał czas. Coś się zmieniło, kiedy młodsza siostra Ani wyszła za mąż i urodziła córeczkę. Kobieta zapragnęła założyć rodzinę, zaczęła tęsknić za bliskością drugiej osoby, ale równocześnie bała się odrzucenia. - Przyjaciółka namówiła mnie na wizytę u specjalisty, byłam zniechęcona i zrezygnowana, ale umówiłam się na spotkanie - przyznaje. - Powoli odbudowuję poczucie własnej wartości i spotykam się ze znajomymi, byłam też na kilku randkach. Oni szukają swojej drugiej połówki - poznaj fascynujących singli! Ania nie spotkała jeszcze tego wybranego, któremu w pełni zaufa i odda swoją cnotę, ale wie, że ta chwila prędzej czy później nastąpi. Seksuolodzy ostrzegają przed długim wstrzymywaniem się przed współżyciem. Twierdzą, że jego rozpoczęcie w późnym wieku powoduje czasem problemy w życiu seksualnym, prowadzi do zaburzeń, trudności w osiągnięciu przyjemności i dojściem do orgazmu. Wiek inicjacji seksualnej jest dla każdego sprawą indywidualną. - Nie ma jednego przepisu na to, jak, kiedy i z kim rozpocząć współżycie - twierdzi Magdalena Krzak. - Kobieta decydująca się na podjęcie współżycia powinna być pewna, że jest na to gotowa, że świadomie tego chce. Ważna jest też osoba partnera - powinien być wyrozumiały, delikatny i ciepły. Jeśli natomiast kobieta rozpocznie współżycie wbrew swojej woli, z partnerem, któremu nie będzie zależało na jej dobru, może doznać urazu seksualnego, który negatywnie wpłynie na jej późniejsze doświadczenia. Niestety w dzisiejszych czasach w wielu kręgach dziewictwo stało się czymś niemodnym, a wręcz "obciachowym". Przyznawać się czy nie przyznawać? Dawniej dziewictwo, czystość były cnotą. Z biegiem czasu zmieniał się światopogląd, normy społeczne i kulturalne. Dziś to towar deficytowy, ale czy pożądany? Często wstrzemięźliwość traktowana jest jako coś niechcianego czy wręcz dziwnego, szczególnie jeśli dotyczy ludzi w pełni dojrzałych. Zachowanie dziewictwa w niektórych kręgach uważa się za coś staroświeckiego i niemodnego. - Moi najbliżsi przyjaciele wiedzą, że zachowałam dziewictwo, jednak nie chwalę się tym publicznie wobec obcych mi ludzi, bo wiem, jak działa ta nowina - przyznaje Ania. - To często duży szok, z pogranicza sensacji. Kiedy miałam 25 lat i przyznałam się przed znajomymi na imprezie, że jeszcze nigdy tego nie robiłam, spotkałam się jedynie z ogromnym zdziwieniem, zmieszaniem, ciekawością, co ze mną jest nie tak, szczególnie, że nie jestem specjalnie religijna. Problematyczne dziewictwo Religijna jest za to Dagmara. Ma 30 lat, mieszka w małej miejscowości, jest praktykującą katoliczką i nie kryje faktu, że jest dziewicą. - Czasem patrzą na mnie, kiedy otwarcie o tym mówię, ale nie spotkałam się nigdy z potępieniem. Moje towarzystwo ceni moją wytrwałość w wierze i wszyscy wiedzą, że seks to dla mnie ogromna wartość, którą chcę się podzielić tylko z mężem. Majka - wielkomiejska singielka - usłyszała kiedyś kilka przykrych słów na swój temat. - Usłyszałam raz od szczerych po alkoholu znajomych na imprezie, że taka ze mnie "cnotka niewydymka" i że mam "niezdjętego simlocka" - mówi. - Jak wytrzeźwieli - przeprosili, ale więcej na żadną imprezę się z nimi nie umówię i od teraz po prostu kłamię, mówię, że już dawno mam to za sobą. - Pół biedy, jeśli dziewczyna udaje przed koleżankami, że nie jest dziewicą, gorzej jednak, jeśli faktycznie podejmuje współżycie wbrew swojej woli po to tylko, by być akceptowaną przez rówieśników, ponieważ może to mieć negatywne skutki dla jej późniejszego życia seksualnego - twierdzi Magdalena Krzak. Religia i seks Są różne powody, dla których dojrzała kobieta zachowuje swoje dziewictwo, mogą to być traumatyczne przeżycia z przeszłości, może to być i wiara. W różnych religiach i kulturach dziewictwo nacechowane jest treściami symbolicznymi. Składano ofiary z dziewic, traktowano je wyjątkowo, były cenne, a małżeństwo przeliczano na konkretne pieniądze. W judaizmie cnota i jej złamanie chronione były prawem, a mężczyzna, który uwiódł dziewicę - był zmuszany do poślubienia jej i nie miał prawa do rozwodu. Chrześcijaństwo traktowało dziewictwo w trochę inny sposób, bardziej jak moralny obowiązek. Stary Testament mówi jednak również o dziewictwie w dojrzałym wieku jak o hańbie czy poniżeniu. Traktowano to na równi z bezpłodnością. Bardzo poważnie do tematu podchodzi islam, według którego seks może istnieć tylko między mężem a żoną, a brak czystości przedmałżeńskiej to zniewaga dla całej rodziny. Po śmierci, najlepiej męczeńskiej, Koran obiecuje 72 dziewice i nieziemskie przyjemności cielesne… Dagmara mieszka i pracuje w małym mieście, ma 30 lat i inicjację jeszcze przed sobą. Czystość zachowała ze względów moralnych. Jest wierzącą i praktykującą katoliczką, wychowaną w bardzo rygorystycznej pod tym względem rodzinie. - Moja mama najpierw wyszła za mąż, a dopiero potem przyszedł czas na seks - opowiada. - Dopiero po roku urodziłam się ja. Rodzice są bardzo szczęśliwym małżeństwem i chciałabym stworzyć równie udany związek, oparty na wierze, szacunku i miłości. Dziewczyna miała w życiu trzech mężczyzn, z żadnym z nich nie spała, dwóch nie wytrzymało presji, trzeci jej się oświadczył i planują ślub już na wiosnę. - Dwóch moich poprzednich partnerów nie chciało poczekać do nocy poślubnej. Dla mnie poszanowanie czyichś zasad jest bardzo ważne. Jeśli nie wytrwali w oczekiwaniu na mnie - jak chcieliby stworzyć związek, który miałby trwać całe życie? - zastanawia się. - Mój obecny partner kocha mnie i szanuje to, że będzie moim pierwszym, jedynym mężczyzną. Już nie możemy doczekać się nocy poślubnej. Magdalena Krzak, psycholog, seksuolog kliniczny, twierdzi, że za późne dziewictwo nie można "winić" wiary. - Większość kobiet głęboko wierzących po trzydziestce ma już męża, a nawet dzieci - twierdzi. - Religijność natomiast może być dobrym sposobem ukrycia prawdziwej przyczyny problemu po to, by się z nim nie konfrontować. Dlatego też warto w takiej sytuacji udać sie na konsultację do seksuologa. W oczekiwaniu na mężczyznę idealnego Czasem nie ma specjalnego powodu, dla którego dojrzałe kobiety zachowują swoją czystość. Każda z kobiet ma w swojej głowie obraz mężczyzny idealnego, ale większość pań odrzuca ideał na rzecz tego, którego pokocha i on stanie się tym jedynym, wybranym. Co zrobić, jeśli jednak ten książę na białym koniu nie przybywa? Maja ma 34 lata i mieszka w wielkim mieście, a na tego jedynego cały czas czeka. Facetom stawia wysokie wymagania, a z byle kim do łóżka nie pójdzie. - Może i mam już swoje lata, ale nie zamierzam zrobić tego z byle kim - mówi. - Nie szukam przygód, chcę naprawdę pokochać, ale tylko tego właściwego. Nie chodzi mi wcale o to, żeby miał willę i mercedesa, choć mógłby. W moim wieku mam pewne wymagania - chcę żyć na dobrym poziomie, chcę, żeby mężczyzna miał stabilną pracę, robił karierę, miał ciekawe zainteresowania. - Wiem, że nie będzie łatwo, ale liczę na to, że kiedyś spotkam właśnie swój ideał i on doceni i będzie rozkoszował się tym, że będzie pierwszym i mam nadzieję ostatnim facetem, którego wpuszczę do łóżka. Majka twierdzi, że do ślubu nie musi czekać, ważniejsze jest jej wewnętrzne przekonanie, że to właśnie ten. Póki co twierdzi, że kręcą się wokół niej sami albo mało atrakcyjni faceci, albo starsi, już rozwiedzeni, dzieciaci. - Pasierbów i śladu po obrączce nie zniosę - twierdzi. - Nie chcę towaru z drugiej ręki. Nie będzie mi przeszkadzać, jeśli trafię na prawiczka. Razem rozpoczniemy przygodę z seksem. Choć z drugiej strony myślę, że doświadczony partner lepiej poprowadziłby mnie ścieżką łóżkowej rozkoszy. Ma też spore wymagania jeśli chodzi o wygląd. Jej wymarzony mężczyzna musi mieć co najmniej 180 cm, blond czuprynę i jak to określa "głębokie, niebieskie oczy", w których będzie widziała, że jest tą jedyną. Czy czekanie popłaca? Kobieta po trzydziestce ciągle stawiająca nowe wymagania i wstrzymująca się od poważniejszych związków, opartych również na seksie być może nie potrafi nawiązać poprawnej relacji z mężczyzną, stworzyć z nim związku, wyjść za mąż lub seks kojarzy jej się z przykrymi doświadczeniami z przeszłości. - Im dłużej będzie unikać kontaktów z mężczyznami, tym trudniej będzie jej wejść w relację partnerską - twierdzi Magdalena Krzak. Jak reagują panowie? Panowie, jeśli chodzi o stosunek do dziewictwa ich przyszłych, potencjalnych partnerek, dzielą się na trzy grupy. Pierwsi to tacy w typie byłego chłopaka Ani, który nie zareagował dobrze na wieść, że jego dziewczyna jeszcze nigdy się z nikim nie kochała, bo chciałby mieć doświadczoną partnerkę, która dorównywałaby mu kroku w łóżku. - Spałem kiedyś z dziewicą i już więcej nie planuję, nie dlatego, że nie są dobre w łóżku, ale dlatego, że nie chciałbym pokonywać tej ważnej w życiu kobiety bariery, jaką jest nie tylko błona dziewicza, ale i mentalna - mówi Wojtek. - Wiem, że to ważny krok i zwykle wiąże się ze sporą odpowiedzialnością za "ten pierwszy raz". Czasem oczekiwania przerastają rzeczywistość. Uważam po prostu, że najlepszy seks jest, kiedy dwoje zna swoje czułe miejsca i pieszczoty i kiedy para "dotarła się". Kolejnym typem mężczyzn są panowie, którzy mają na punkcie dziewictwa niezdrową obsesję. Ostatnio spotkałam się ze stwierdzeniem, że kobieta nie jest już dziewicą, kiedy pokaże się nago przed mężczyzną. Ekstremiści, tacy, jak autor tego stwierdzenia, chcą, by ich partnerki były nieskażone do momentu ślubu. Na szczęście w naszym kręgu kulturowym nie spotkałam wielu takich przypadków, choć mówi się, że każdy facet chce być tym pierwszym dla swojej wybranki, a każda kobieta ostatnią dla swojego lubego. Ostatnim i najbardziej racjonalnym typem jest pozostałe grono mądrych mężczyzn, którzy "biorą rzeczy, jakimi są" i, kiedy pokochają, nie zwracają uwagi na doświadczenie łóżkowe czy jego brak, a dziewic, również tych po 30-tce, nie traktują, jak tabu. - Jeśli pokocham dziewczynę, zapragnę i będę chciał pójść z nią na całość - dziewica czy nie - nie będzie to miało dla mnie znaczenia - mówi Adam. - Ale do ślubu czekać nie będę - zapewnia. Moda na dziewictwo Można powiedzieć, że dziewictwo jest teraz w cenie. Można je kupić i sprzedać. Coraz bardziej popularne są operacje ginekologiczne polegające na liftingu intymnych okolic, odtwarzaniu błony dziewiczej - tak zwana hymenoplastyka. Szczególnie w krajach, gdzie kultura wymaga przedślubnych dowodów na czystość. Wiele słyszy się też o handlu dziewictwem - panie oddają swój skarb za odpowiednie pieniądze. W sprzedaży są również specjalne obrączki dla tych, których życie intymne dopiero się zacznie. Założenie jest proste - osoba, która chce zachować czystość do ślubu zakłada pierścionek na serdeczny palec lewej ręki. Ma to pokazać światu, że jest się wierzącym, wstrzemięźliwym i ma pomóc w chwili słabości i przypomnieć o złożonej obietnicy. Modę na te pierścionki, które są dostępne w wersji damskiej i męskiej - promują amerykańskie gwiazdki, na przykład bracia Jonas czy Miley Cyrus. Czy to jednak nie przesada i po prostu nowa gałąź biznesu jubilerskiego? W USA pierścionki z napisami "one life one love", "true love waits" może kupić każdy i wszędzie. Ponoć największym powodzeniem wśród wzorów cieszą się krzyże, serduszka i motylki, za które zapłacimy nawet 600 dolarów. Magdalena Krzak, psycholog, seksuolog kliniczny, biegły sądowy. Ukończyła Szkołę Wyższą Psychologii Społecznej na kierunku psychologia kliniczna oraz Podyplomową Szkołę Seksuologii. Posiada Certyfikat Seksuologa Klinicznego. Prowadzi seksuologiczną poradnię internetową na stronie Serwis wyraża zgodę na udostępnienie tego artykułu na stronach innych serwisów internetowych. Warunkiem opublikowania artykułu jest umieszczenie w jego sąsiedztwie następującej informacji: "Artykuł pochodzi z serwisu oraz przekierowania na stronę: Treść artykułu należy skopiować w całości, podając autora i nie zmieniając jego treści merytorycznej. Źródło: Mam pytanko. Pieściłem się ze swoją dziewczyną i emocje nas trochę poniosły, tzn. wydobywał mi się preejakulat, mój penis był czerwony i ogólnie był mokry. Moja dziewczyna na mnie siedziała i trochę wsadziłem jej penisa do pochwy, dosłownie 4-5 centymetrów, nie przebiłem jej błony, tak więc jest jeszcze dziewicą. Trwało to około 5-7 sekund. Czy jest możliwa ciąża? Martwimy się. Dodam też, że robiliśmy to 7-8 dni przed okresem, okres był dość słaby i krótki. Moja dziewczyna czasami tak ma, że po 2 miesiącach dostaje mocniejszy. MĘŻCZYZNA ponad rok temu Podróż samolotem w czasie ciąży Czy kobieta w ciąży może podróżować samolotem? A jeśli tak to, w którym trymestrze jest to najbezpieczniejsze? Obejrzyj film i dowiedz się więcej na ten temat. Witam. Jeśli plemniki miały szansę dostać się w okolicę przedsionka pochwy (a miały), ciąża jest możliwa. Proponuję wykonać test ciążowy (wiarygodne wyniki można uzyskać już po 10 dniach od ewentualnego zapłodnienia). 0 Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Podejrzenie przerwania błony dziewiczej i prawdopodobieństwo ciąży – odpowiada Aleksander Ropielewski Czy jest jakieklwiek ryzyko, że moja dziewczyna jest w ciąży? – odpowiada Lek. Aleksandra Witkowska Moja dziewczyna jest dziewicą. Jest możliwość zajścia w ciążę? – odpowiada Lek. Maja Sidor-Lenkiewicz Prawdopodobieństwo ciąży po wytrysku i płytkim włożeniu penisa do pochwy u dziewicy – odpowiada Lek. Magdalena Pikul Petting, dziewica a ciąża – odpowiada Lek. Aneta Zwierzchowska Czy można zajść w ciążę, gdy nie doszło do wytrysku, a dziewczyna jest dziewicą? – odpowiada Redakcja abcZdrowie Pieszczoty - czy możliwe jest, żebym zaszła w ciążę? – odpowiada Lek. Anna Syrkiewicz Prawdpododobieństwo zajścia w ciążę bez stosunku – odpowiada Elżbieta Rhone Jakie prawdopodobieństwo ciąży po pierwszej próbie stosunku z dziewicą? – odpowiada MichaĹ Kurek Petting - jakie jest prawdopodobieństwo zajścia w ciążę? – odpowiada Lek. Maja Sidor-Lenkiewicz artykuły

moja żona nie była dziewicą